Nie taka ślepa Temida

paragrafWyborne wieści prosto ze Szczecina. Tamtejszy Sąd Okręgowy uniewinnił wczoraj dwie kobiety, które w listopadzie zeszłego roku zostały skazane za opalanie się topless na Arkonce, jednym ze szczecińskich kąpielisk. Sprawa jest tylko pozornie błaha: wyrok oznacza bowiem szerszą sferę swobody i (potencjalnie) więcej radości na plażach całego kraju.

Sprawa zaczęła się w maju zeszłego roku. Wówczas to Pani Dorota Krzysztofek – szczupła blondynka, znana być może niektórym z CKMu – oraz Pani Ania, jej nieco mniej medialna koleżanka, opalały się bez staników na plaży w Szczecinie. Ich nagie piersi wzbudziły słuszne zainteresowania patrolu rowerowego: strażnik miejski i policjant wpierw dobrze obejrzeli oba biusty (zapewne celem sporządzenie rysopisu), następnie zaś nakazali kobietom założenie staników. Gdy te ponownie je zdjęły, moralni cykliści ukarali je mandatem w wysokości 150 zł. Jako że Panie odmówiły przyjęcia mandatu sprawa trafiła do Sądu Grodzkiego. Ten uznał je winnymi nieobyczajnego wybryku, skazał je na naganę i obłożył kosztami procesu. Panie się jednak odwołały i sprawa trafiła do okręgówki.

W obronie praw Pań do gołych piersi wypowiadał się nawet Rzecznik Praw Obywatelskich. Doktor Kochanowski, uprzednio zwolniwszy swojego rzecznika prasowego niechętnego był publicznym biustom, słusznie stwierdził, że dzisiejsze czasy dopuszczają już takie widoki. Nie żyjemy w epoce wiktoriańskiej – oznajmił Rzecznik – Gdyby ktoś przyszedł topless na Placu Konstytucji w Warszawie czy pod seminarium duchowne, to bez wątpienia siałoby to zgorszenie. Ale na plaży czy miejskim kąpielisku z całą pewnością nie! Doktor Kochanowski przyznał też, iż oglądał topless w Grecji i z rozbrajającą szczerością stwierdził, że mu się podobało.

Z prawnego punktu widzenia sprawa toczyła się wokół art. 51 Kodeksu Wykroczeń. Na mocy tego artykułu ukarać można każdego, kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym. Pojawia się więc następujące pytanie: czy opalanie się topless można nazwać wybrykiem wywołującym zgorszenie. Sąd Grodzki argumentował, że Arkonka jest ulubionym miejsce rodzin z dziećmi; kobiety winny więc wystawiać swoje piersi w miejscach bardziej ustronnych. Sąd Okręgowy uznał jednak, że plaża jest miejscem dla nagich biustów przeznaczonym, rodzice winni mieć zaś świadomość, że idąc na nią mogą doznać widoków może przyjemnych, ale nadmiernie rozwijających swoje pociechy.

Powiedzmy sobie szczerze: mnie ten wyrok cieszy. Najmniej ze względów estetycznych: nie od dziś wiadomo, że im biust młodszy i ładniejszy, tym rzadziej można go zobaczyć nad morzem. Ważne jest jednak, że sąd zauważył wreszcie zmiany zachodzące w naszym społeczeństwie: że wreszcie okazało się, że coś robić wolno bez oglądania się na innych. Za dużo jest tych wszystkich zakazów i pieszczenia się z moralnością publiczną: mamy, koniec końców, dużo bardziej liberalne społeczeństwo niż prawo. Ten wyrok to krok drobny, ale w dobrą stronę: wolność przesunęła się o dwie piersi do przodu. Byli tacy, co nadgorliwie chcieli interweniować: na szczęście okazało się, że Temida nie taka ślepa i na biust popatrzeć lubi.

Kilka zdjęć okolicznościowych :) :

breasts011

Biust nieznany – Wikipedia.org

albrecht_durer_033

Biust znany – Albrecht Dürer, “Ewa”

michelangelo_caravaggio_029c

Biust znany – Caravaggio, “Siedem uczynków miłosierdzia”

30 responses to “Nie taka ślepa Temida

  1. Uwolnić piersi! Precz ze stanikami!

  2. Widzę, że postęp w eurokołchozie nie ustaje… Niedługo pedali (użyłem tu celowo formy osobowej, jako że pedały są przy rowerze, zaś ci nieszczęśni sodomici to pedali; jednocześnie przypominam, że używanie murzyńskiego słowa “gay” stanowi naruszenie ustawy o ochronie języka polskiego) zaczną domagać się prawa do publicznych praktyk pozawaginalnych i pewnie jakiś postępowy sędzia zauważy błyskotliwie, że nie żyjemy w epoce wiktoriańskiej (nawiasem mówiąc- a kiedykolwiek żyliśmy???). Zgroza.

  3. Ja byłbym za uwolnieniem piersi, ale w granicach własnego M2 ;)

    Z medycznego punktu widzenia opalanie piersi nie jest też niczym zdrowym :P

  4. Mag: Rozsądny komentarz:)

    bandolero: Idiotyczny komentarz.

    Po pierwsze: Nie jest to kwestia postępu, a kwestia zauważenia zmian jakie zachodzą w naszym społeczeństwie. Dla mnie wyrok Sądu Grodzkiego był wyrazem hipokryzji i fałszywej moralności: w kraju, w którym w prawie każdym domu jest satelita z kanałem porno albo możliwość dostępu do takich stron w necie, gdzie w każdej gazecie dla nastolatków jest więcej o seksie niż w szkole w czasie całej edukacji – w tym samym kraju udaje się, że nasze społeczeństwo nie jest w stanie znieśc odkrytej piersi, bo to godzi w ludzkie standardy moralne. Jednocześnie jednak matka karmiąca dziecko tą samą piersią na ulicy (co bywa dość nieestetyczne) nie łamie standardów moralnych – bo jest Matką-Polką, karmicielką i ‘wykonuje rolę jej przypisaną’. Cieszę się, że sąd zerwał z tą hipokryzją i wreszcie coś można na przekór pseudokatolickim oszołomom. (piszę “pseudokatolickim” bo to krycie własnych zahamować i kompleksów pod płaszczykiem poczciwej i tolerancyjnej religii).

    Co do słownictwa, które Pan proponuje: “gej” znajduje się w słowniku języka polskiego, jest więc słowem polskim, choć pochodzącym z angielskiego. Słowa “pedali” nie ma w słowniku, nie należy ono do języka polskiego – niech więc Pan ojczystego języka nie kaleczy. Ustawa o języku polskim nakłada obowiązek dbania oń na osoby fizycznie jedynie w przypadku, gdy prowadzą one działalność handlową; nie ma ani słowa w niej o tym jak języka polskiego mają używać zwykli obywatele. Jeśli jednak chce Pan traktować siebie jako podmiot podlegający ustawie, to zwracam uwagę, że ustawa usiłuje przeciwdziałać wulgaryzacji języka – do której Pan, przykro mi to pisać, poprzez notoryczne używanie słów takich jak “sodomita”, “pedał” i “eurokołchoz”, dość mocno się przyczynia.

    Na marginesie: żeby przejść od czterech piersi do homoseksualizmu i seksu w miejscach publicznych to trzeba mieć olbrzymą dawkę niespożytej wyobraźni.

    Paweł: Szczędzisz i tyle:P

  5. Ktoś stara się zwiększyć oglądalnośc bloga? ;P

  6. Jeżeli mówimy o biustach, to to po prostu taktyka Wiedźmina: jedna pierś na odcinek zapewnia choć szczątkową popularność:)

    Jeżeli mówimy o czymś innym – to ja nie wiem kto mi ten opis ustawił :)

  7. Szlachetny Młodzieńcze, kolejny raz usiłujesz ze mnie zrobić wała, interpretując moje słowa metodą dialektyki marksistowskiej. Kiedy protestowałem przeciw używaniu słowa “gej”, miałem na myśli organizacje sodomickie, które przecież prowadzą swoją tęczową ofensywę w przestrzeni publicznej i dlatego stosuje się do ich działalności wzmiankowana ustawa: “Art. 10. 1. Napisy i informacje w urzędach i instytucjach użyteczności publicznej, a także przeznaczone do odbioru publicznego… etc”. Co do słowa “pedali” to oczywiście nie może go być w żadnym słowniku, gdyż jest to forma oboczna, zaś formą podstawową jest rzeczownik “pedał” i jest on w każdym słowniku, również w staropolskim znaczeniu “pederasta”. Jeszcze coś o hipokryzji, którą zarzucasz moherom (dlaczego krępujesz się użyć tego słowa?) takim jak ja. Otóż hipokryzją jest twierdzenie, że feminazistki obnażające się na plażach robią to po to, by się opalać. Wiesz przecież, że nie chodzi tu o opalanie- przecież mogłyby to robić za swoją stodołą. Dlaczego przychodzą opalać swe piersi akurat w najbardziej zatłoczone miejsca, jakimi są plaże? Oczywiście po to, by zwrócić na siebie uwagę jakiegoś bogatego lubieżnika, który zechce odbyć z nimi stosunek. Jeśli temu zaprzeczysz, to jesteś hipokrytą. I nie porównuj matki karmiącej piersią na ulicy z ekshibicjonistką, bo nie chodzi tu przecież o sam widok piersi, lecz o behawioralną istotę danego zachowania. Skomentuję jeszcze to, co dodałeś na marginesie: “żeby przejść od czterech piersi do homoseksualizmu i seksu w miejscach publicznych to trzeba mieć olbrzymią dawkę niespożytej wyobraźni.” Otóż nie trzeba mieć wyobraźni, wystarczy czytać gazety i śledzić na bieżąco postęp w Eurosojuzie. Zaczęło się od pozwalania na obnażanie piersi, a niedawno w Szkocji zezwolono pederastom na adopcję dzieci. O postępie w Hiszpanii nie wspomnę, bo mnie krew zalewa. Pozdrav.

  8. “Otóż nie trzeba mieć wyobraźni, wystarczy czytać gazety i śledzić na bieżąco postęp w Eurosojuzie. Zaczęło się od pozwalania na obnażanie piersi, a niedawno w Szkocji zezwolono pederastom na adopcję dzieci.”
    A co ma piernik do wiatraka?

  9. Ma tyle o ile, czyli wiele, Szanowna Pani. Trockistowski twór, zwany żartobliwie Unią Europejską, zajmuje się (oprócz wymuszania haraczy od państw członkowskich i defraudacji tych pieniędzy) szerzeniem tzw. “nowej moralności”. Źródła tej “moralności” mają swą ejakulację w Rewolucji Francuskiej, która była inspiracją również dla wszelkiej maści lewaków, od Lenina po Józefa Barroso, a czym była ta rewolucja, to Sz. P. dobrze wie. Zasady tej postmodernistycznej “moralności” wyłożone zostały w eurokołchozowym “dokumencie”, który mądry lud ochrzcił mianem “Trachtatu Lesbońskiego”. Generalna zasada jest taka, że w Eurosowiecie najpierw lansuje się rozwiązłość i amoralność w drobnych sprawach (obnażanie piersi w miejscach publicznych), później zezwala się domorosłym proktologom na adopcję (Szkocja), a kończy się na przyznaniu praw obywatelskich małpom (Hiszpania). Spyta Szanowna Pani, po co to wszystko? Otóż jest to strategia utrzymywania mas w stanie amoralności, gdyż masy MORALNE nie mogłyby być zwolennikami marksizmu. I jak wtedy mógłby istnieć Eurokołchoz? Europejsy są zwolennikami łowienia ryb w mętnej wodzie, a cóż może być bardziej mętnego niż społeczeństwo wyzbyte zasad i zahamowań? Słyszała zapewne Pani o hiszpańskich podręcznikach dla siedmioletnich dzieci, w których tłumaczy się im, że istnieją trzy równoprawne modele “rodzin”: dwóch tatusiów, dwie mamusie i tatuś i mamusia, w tej właśnie kolejności. Proszę się zastanowić, do czego prowadzi taka edukacja. A zaczęło się od legalnego pokazywania cycków. Pozdrawiam Szanowną Panią serdecznie.

  10. Ja bym już tak głęboko się w politykę nie zagłębiał. Po prostu: piersi, dla mnie w dużej części sfera intymna ciała kobiety. Dokładnie ujmując, to ta część ciała, działająca na mężczyzn, podobająca im się. Wykraczająca oczywiście poza sferę intymności, ale nie oszukujmy się bardzo nań działająca.

    Każdy ma inne spojrzenie na to. Sam zetknąłem się kiedyś z sytuacją, kiedy pewna pani (całkiem ładna), opalała się topless na miejskiej plaży w Poznaniu. Obrzydzać mnie to nie obrzydzało, ale nie jestem w 100% przekonany, czy tak to powinno funkcjonować.

  11. @ bandolero
    Dziękuję za tak wyczerpującą odpowiedź, niemniej śmiem twierdzić, że jest ona nie do końca spójna. Daleka jestem od wrzucania wszystkiego (nowej moralności, ustroju, przemian cywilizacyjnych, historii seksualności) do jednego worka.

    O świecie, o człowieczeństwie często mówimy tak, jak gdyby stanowiły jakąś jedność, w istocie wszelako człowieczeństwo komponuje światy niekiedy pozornie sąsiadujące ze sobą, ale naprawdę obce sobie nawzajem.
    Tym, co wszelkim przegrodom nadaje niewzruszoną trwałość i szczelność, jest fakt, że dojrzała, spójna myśl, która jako jedyna potrafiła uformować względnie trwały wizerunek człowieka – sama z kolei tworzy pewien określony świat.
    W ludzkiej perspektywie miejsce życia seksualnego określa niewątpliwie zakaz. (Bataille)
    Rozróżnienia między tym, co zakazane, a tym, co dozwolone, są nie do utrzymania z moralnego punktu widzenia. Co więcej – czym innym jest cielesność, jej przedstawianie i traktowanie w dzisiejszym dyskursie kulturowym, medialnym, czy jakim tam chcemy, a zgoła czym innym transgresje seksualne i złożone formy erotyzmu.

    Stanowczo więc sprzeciwiam się wrzucaniu tego wszystkiego, co Pan raczył tu wymienić do jednego, europejskiego worka. Co więcej, raczę to uważać za duże i niesprawiedliwe uproszczenie.

  12. Szanowna Pani! Bardzo pięknie Pani to napisała, niestety, ja niewiele z tego zrozumiałem. Chyba dlatego, że używa Pani dziwnej polszczyzny (?), charakterystycznej dla krytyków literackich. Aż dziw, że nie użyła Pani ulubionego przez nich słowa “jednia” zamiast “jedność”. Zrozumiałem tyle, że jest Pani zwolenniczką relatywizmu kulturowego (“człowieczeństwo komponuje światy niekiedy pozornie sąsiadujące ze sobą, ale naprawdę obce sobie nawzajem”), który jest mi całkiem obcy. Jako przedstawiciel cywilizacji europejskiej, a więc łacińskiej (czyli chrześcijańskiej- przypominam o tym!) sprzeciwiam się Pani twierdzeniu: “Rozróżnienia między tym, co zakazane, a tym, co dozwolone, są nie do utrzymania z moralnego punktu widzenia”. Co to ma znaczyć? Zapomniała Pani o chrześcijańskich korzeniach kultury, która Panią ukształtowała??? Chce Pani udawać (co jest obecnie bardzo trendy wśród młodzieży), że na Pani mentalność, percepcję rzeczywistości, zdolność odróżniania zła od dobra, gusta literackie etc. miały wpływ różne kultury, np. judaizm, islam, konfucjanizm, braminizm czy prawosławie (pozwoliłem sobie użyć tutaj enumeracji Feliksa Konecznego, choć inni autorzy- choćby Huntington- mogą wyodrębniać inne cywilizacje)??? Problemem trockistowskiej Jewropy jest to, że odcina się ona od swych korzeni, czego wyraz dała w osławionym “trachtacie lesbońskim”. Na ten temat można by napisać pokaźny elaborat, ale blog naszego Młodego Przyjaciela Michała z pewnością nie jest odpowiednim na to miejscem, nie zaśmiecajmy mu więc jego stronki, tym bardziej, że cywilizacji europejskiej (chrześcijańskiej- przypominam!) i tak w ten sposób nie ocalimy. Wszak muzułmanie, których panowie federaści wpuszczają do Eurokołchozu w imię “praw człowieka” i “różnorodności kulturowej” i tak nas wyniszczą i zapanuje tu islam. Pozdrowiszcze.

  13. “Otóż hipokryzją jest twierdzenie, że feminazistki obnażające się na plażach robią to po to, by się opalać.” hyh

    Panie bandorelo, naprawdę duże wrażenie robią na mnie tego typu wyowdy, obrazujące niesamowicie różną od mojej wizję świata. Świata, w którym zakłamane kobiety opalają się, aby upolować bogatych facetów, ludzie odcinają się od swoich korzeni, pedały chcą zniszczyć jedyną słuszną moralność, a instytucja zwąca się (przewrotnie, ha!) Unią Europejską jest emanacją wielkiego spisku. To takie straszne, wszyscy przeciwko Prawdzie i Czystości, a pan ostatni sprawiedliwy w zdegenerowanym świecie przepełnionym plugastwem. Jest pan dowodem na skutczeczność wkładania ludziom do głów syndromu oblężonej twierdzy. Stan zagrożenia usprawiedliwia różne dziwne zachowania, np agresję i nietolerancję, prawda?

    Każdy wierzy w co mu wygodnie. :)

  14. Panie bandorelo, z lekka się uśmiałam czytając pański wywód o dziwnej polszczyźnie. Jeszcze takiego jej podziału ani według Kuraszkiewicza ani Lehra-Spławińskiego nie widziałam.

    Źle Pan zrozumiał, zresztą nic dziwnego, cały czas mam wrażenie, że Pan, przepraszam za to sformułowanie – wyolbrzymia i nadinterpretuje.
    Nie jestem zwolenniczką relatywizmu kulturowego; bardziej już demokratycznej tolerancji.
    I proszę nie bawić się w szufladkowanie, bo śmiem zauważyć, że może czasem Pan nie mieć pojęcia do kogo pisze. Wychowałam się na pograniczu kultur i religii z całym ich potencjałem i bogactwem duchowym. Proszę więc nie dowodzić mi tu o źródle kultury, dla wszystkich nas wspólnej, bo z kultury wyrastamy, ale nie jesteśmy jej ślepo podporządkowani.
    Przy okazji pragnę zauważyć, że znowu wrzuca Pan wszystko do jednego worka i generalizuje.

    “Rozróżnienie między tym co zakazane…” Znaczy wiele. Odsyłam do Bataille i Foucaulta.

    Dobrego dzionka życzę :)

  15. Ciekawie tu, niezle forum sie robi. Wszechobecna homofobia, prawie tak samo nieznosna jak arachnofobia. Wiem, bo sama boje sie pajakow.
    Czytam regularnie i uwielbiam Twoj styl. Michal, odezwij sie jak bedziesz w Pile- pojdziemy na kawe.
    :)

  16. Nie miałem już zamiaru wydalać z siebie kolejnych postów w tym wątku, i tak już chyba ostatnio za dużo fedruję na tym blogu, jednak nie mogę nie odpowiedzieć Damom na inkryminowane mi przez Panie zacofanie (z którego wszakże dumien jestem). Najsamprzód Pani z czerwonymi ustyma (przynajmniej na załączonym konterfekcie). Cieszę się, ze mój “wywód” (dwa zdania na ten temat to już wywód??? i kto tu “wyolbrzymia i nadinterpretuje”?) dotyczący Pani osobliwej polszczyzny wywołał Pani wesołość. Najwyraźniej śmiech podniósł w Pani organizmie poziom jakichś hormonów (chyba tych, które wyzwalają się po zjedzeniu czekolady i po czymś tam jeszcze), bo Pani drugi post jest już pisany całkiem normalną polszczyzną. Jeżeli to prawda, że jest Pani zwolenniczką demokracji, to musi Pani wiedzieć, że demokracja to rządy większości. Większość Polaków to katolicy i ta właśnie większość twierdzi, ze Polska to kraj katolicki. To samo dotyczy cywilizacji zachodniej, która jest cywilizacją łacińską i nie ma tu żadnego znaczenia fakt, że w tej Europie mieszkają również muzułmanie czy prawosławni. Słusznie pisze Pani o “pograniczu kultur”, takie miejsca oczywiście istnieją, ale- na Boga- to nie oznacza, że tam dochodzi do mieszania się kultur!!! Co najwyżej jakieś powierzchowne przejawy ortopraksji czy folkloru przechodzą z jednej kultury do drugiej (przy okazji zwracam uwagę na różnicę między pojęciami “cywilizacja” i “kultura”), nic poza tym. Co do Pani stwierdzenia, że nie jesteśmy ślepo podporządkowani kulturze, odpowiem tylko, że się z tym nie zgodzę i na tym poprzestanę, bo to nie jest odpowiednie miejsce na prowadzenie dysput. A dzionek był w rzeczy samej dobry, dopóki nie przeczytałem Pani postu. Żartuję, oczywiście, choć nie całkiem. Dobranoc.
    Teraz Pani Julia. Miła Pani, widzę, że zaczyna się Pani bawić w psychologa, przepraszam- w psycholożkę. Spodziewałem się tego, bo jest to zachowanie symptomatyczne dla młodych europejsów. Zawsze, gdy zetkniecie się z poglądami innymi niż te lansowane przez Gazetę Wybiórczą, Tusk Vision Network i ogólnie przez lewicowe merdia (zajmujące w Jewropie 9o% rynku, we Francji 100%), to jesteście zagubieni i zaczynacie się odwoływać do psychologii, feng shui, teorii asertywności i inszego czarnoksięstwa. Przyjmijcie do wiadomości, że oprócz was- postępowców, istnieją jeszcze konserwatyści, wyznający inne wartości niż wy. Pisze Pani: “chcą zniszczyć jedyną słuszną moralność”. Zaraz, zaraz, to Pani uważa, że moralności jest wiele???? No cóż… Dobranoc.

  17. Najsampierw: “normalna” polszczyzna to wciąż jeszcze stwór leksykalny nieobecny w klasyfikacji jakiegokolwiek z języków słowiańskich więc gratuluję ułańskiej fantazji.

    A teraz ad rem:
    Proszę czytać dokładniej. Napisałam, że jestem zwolenniczką demokratycznej tolerancji a nie demokracji per se. Miało to oczywiście związek z opozycyjnym relatywizmem kulturowym. To raz.
    Dwa: Co to za bzdury :) Oczywiście, że ma znaczenie fakt, że w Europie mieszkają prawosławni i wyznawcy islamu. Jak również i to, że kultury nawzajem się przenikają. Pogranicza kulturowe, o których raczy Pan tu wspominać charakteryzują się nieustannym ruchem. W ich obrębie wciąż dochodzi do identyfikacji europejskiej i kształtowania się europejskiej tożsamości wynikającej z przynależności do kultury kontynentu jak i kultury rodzimej. Europa jest wielokulturowa, czy tego chcemy czy nie. I w jej granicach wciąż dochodzi do transgresji zakazów, łączności i płynności źródeł oraz tradycji. Nawet w samej Polsce mamy do czynienia z komunikacją międzykulturową. Łemkowie, Akcja Wisła, Pomorze – jeden z przykładów.
    Mieszanie się kultur? Proszę nie być śmiesznym i zaglądnąć do uznanych dzieł antropologów. (Barska, Hroh, Pomorski, Jacher, Bittner, Ratajczak, nazwiska można mnożyć).

    “Nie miałem już zamiaru wydalać z siebie kolejnych postów w tym wątku”
    Trzymam za słowo :)

  18. Dzień nie miałem internetu – a tu taka piękna dyskusja! Jasno to dowodzi jednego: sztuka sztuką, poezja poezją, zdjęcia zdjęciami – ale jak rzucić biust na stronę, to zaraz się robi goręcej:)

    Po pierwsze: słownictwo i prawo. Słowo “gej” jest słowem należącym do języka polskiego: niech Pan sobie pójdzie do pierwszej lepszej księgarni, otworzy słownik języka polskiego i niech Pan sobie sam sprawdzi. Na sjp.pwn.pl słowo “gej” funkcjonuje, a chyba dalecy jesteśmy by nazwać PWN elementem marksistowskeigo spisku. Słowo “pedał” jest za to obecnie słowem obraźliwym i szczerze nie radzę go publicznie używać, bo to tylko dorzuca cegiełkę do brutalizacji i tak już schamiałego życia publicznego. Podobnie jak dziesiątki innych, obrzydliwych zwrotów w stylu “domorosły proktolog”, które wylewa Pan na mój blog. Prosiłbym, by Pan hamował się trochę na moim blogu; jakby nie patrzeć, jest Pan tu w gościach.

    Twierdzi Pan, że kobiety opalają biust na plaży by zwabiać mężczyzn, bo przecież mogłyby się opalać nago w domowym zaciszu. Jak już Pan tu tak behawioralnie zajeżdża – niech Pan odpowie sobie na pytanie “Do czego służy plaża?”. Oczywiście, możemy opalać się na balkonie i pływać w wannie – ale po to mamy plaże i kąpieliska by właśnie tam to robić. A łączenie opalających się topless kobiet z seksem dowodzi właśnie niespożytej wyobraźni; zazwyczaj bowiem nagie piersi na plaży są raczej aseksualne (na mnie przynajmniej nie działają specjalnie i nie ściągają zanadto wzroku).

    Nie uważam, by istniał w Europie jeden, chrześcijański światopogląd. Europa wyrosła na tych korzeniach, ale – co myślę łatwo zauważyć – w tej chwili z nich wyrasta. Mamy więc dwa światopoglądy spierające się ze sobą: katolicki-konserwatywy i laicki-liberalny. Ja wolę ten drugi, Pan ten pierwszy. Osobiście myślę, żę pierwszy tracić będzie na znaczeniu wraz z osłabieniem religijności – jak będzie, to zobaczymy.

    Póki co wszystko, jak coś mi się przypomni, to jeszcze coś dopiszę:)

  19. Do mnie do biura przyszedł pewnego razu potencjalny turysta i wyraził chęć wyjazdu “tam gdzie toplesy są” :) Wbrew pozorom nie był niespełnionym erotomanem, bo życzenie to wypłynęło od jego żony, która taki styl plażowania preferuje, a nie chciała na wakacjach z szokiem kulturowym mieć do czynienia :)

    A poza tym oboje z jesteśmy zdania, że tekst miałby o wieeeele większą wymowę, opatrzony zdjęciem nie z wikipedii, a z prywatnej galerii ;)

  20. Nie mogłam zasnąć.. a teraz jestem rozbudzona niczym kolorowy ptak..

    “z kultury wyrastamy, ale nie jesteśmy jej ślepo podporządkowani.” – Jakież to prawdziwe!! Głębokie.. myśl warta rozwinięcia;)

    Kobiece biusty..
    Zmysł estetyczny i zmysł moralny podpowiada, że zakryty być powinien.. Estetyczny, gdyż nie każdy biust kobiecy raduje oko.. moralny, bowiem przepełnione erotyzmem powinny być dla kobiety nie tak chętnie obnażane..
    Nagość kobieca jest piękna.. jednak pozostawiłabym ją sztuce wszelakiej i bliskości zjednoczonych ciał;)

  21. O, cycki!

    Czymaj się, Michał. Pozdro szejset z Wrocławia.

  22. Zapowiadałem, iż nie będę będę już zaśmiecał blogu naszego Młodego Przyjaciela, tym bardziej, że życzliwie przypomniał mi On, iż jestem tu w gościach. Ponieważ jednak tutaj jeździ się po mnie jako po tej łysej kobyle, imputując mi przy tym to i owo, jako szlachcic i człek honoru poczuwam się do obowiązku odpowiedzenia kilku osobom. Wprzódy Pani Mag (proszę wybaczyć, że nie używam femininum “magica”, na tyle postępowy to aż nie jestem). Przede wszystkiem: myli Pani pojęcie cywilizacji z pojęciem kultury. Spodziewałem się tego, gdyż wymienia Pani kilku autorów, wszakże nie ma wśród nich najważniejszego- Feliksa Konecznego, JEDYNEGO polskiego uczonego w interesującej nas dziedzinie, będącego uznanym autorytetem na całym świecie, pioniera nauki porównawczej o cywilizacjach. Innymi słowy, Koneczny jest dla antropologii kulturowej tym, kim Marks dla komunizmu. Jeśli pomija go Pani i odsyła mnie do podrzędnych autorów, to znaczy że czyta Pani nieodpowiednie książki. Nie mam zamiaru tu się wymądrzać, ale wziąwszy pod uwagę, że ten blog czytują również młodzi ludzie, muszę wyjaśnić, choćby w celach dydaktycznych, jakie są różnice pomiędzy cywilizacją a kulturą, albowiem usus językowy zastosowany przez Szanowną Panią może tychże młodzieńców sprowadzić na manowce. Przede wszystkiem, cywilizacja ma zasięg szerszy niż kultura. Według Konecznego cywilizacja jest to metoda życia zbiorowego, system najwyższych norm i wartości społecznych, obejmujący nie więcej niż pięć grup, do których muszą należeć zasady ekonomii. Owe pięć grup to: dobro, prawda, piękno, zdrowie, dobrobyt. Tak więc pojedyncza cywilizacja jest macierzą, generatorem swoich kultur. Jeśli chodzi o definicję kultury, to można pokrótce powiedzieć, że jest to duchowy aspekt życia społecznego. To jednak nie wystarcza, jeśli chcemy sklasyfikować konkretne kultury. Musimy wtedy użyć kilku różnych “typów” definicji, np. behawioralnej, funkcjonalnej, historycznej, kategorialnej, mentalnej, symbolicznej itd. Zmierzam jednak do tego, że w jednym z poprzednich postów pisałem o zagrożeniach CYWILIZACJI łacińskiej, zaś Szanowna Pani transponowała to na stosunki MIĘDZYKULTUROWE. Nie mylmy tych dwóch pojęć. Cywilizacja jest również stanem świadomości, w którym ludzie odnoszą swoją tożsamość do rzeczywistości szerszej niż ich własna kultura. To, że w Europie mieszkają również muzułmanie i prawosławni nie świadczy o “mieszaniu się cywilizacyj”! Może dochodzić jedynie do utworzenia się wspólnej części deskrypcji kultur, która jest zbiorem MAŁO ZNACZĄCYCH ELEMENTÓW. Podam konkretny przykład. Otóż w średniowieczu kontakty między cywilizacją łacińską a islamską były bardzo intensywne, zwłaszcza w okresie wypraw krzyżowych. Widomym efektem wzajemnych wpływów było po naszej stronie np. przejęcie od muzułmanów różańca. Czy to coś istotnego? Pewnie, ze nie. Po stronie muzułmańskiej wyznawcy Allaha podpatrzyli od chrześcijan wieże i dzwonnice kościelne i w ten sposób do architektury islamu wszedł minaret. Takie zapożyczenia nie świadczą o “mieszaniu się” cywilizacyj ani nawet kultur. Nieprawdą jest też, że “nie jesteśmy ślepo podporządkowani kulturze”. Przepraszam, nie mam teraz czasu, by kontynuować, nie zdążyłem też odpisać Michałowi i dwóm Paniom, może za kilka dni mi się uda. Jeszcze tylko jedna uwaga skierowana do Pani Mag. Polski idiom “ułańska fantazja”, który łaskawie raczyła Pani użyć w znaczeniu “fantazja nieposkromiona”, w rzeczywistości znaczy coś zupełnie innego, mianowicie “skłonność do brawury” i nic więcej, Proszę Szanownej Pani. Zastanawiam się, czy ten szkolny błąd popełniła Pani celowo, by wywołać zdenerwowanie u takich starych, niepostępowych moherów jak ja, czy też może dlatego, że Kuraszkiewicz i Lehr-Spławiński o tym nie pisali? Pozdrav.

  23. Utalentowany Młody Poeto! Uważasz się za liberała, a na widok takich słów jak “sodomita”, “proktolog” itp. płoniesz na jagodach jako rak wrzątkiem potraktowany? Tym dziwniejsze to, że sam czasem rzucasz jobami na prawo i lewo (oszczędzę cytatów, wiesz o jakich słowach mówię) i tolerujesz u innych osobników wyrażenia typu “ładna dupa z twarzy”. Co do słowa “gej”, to zgodnie z praktyką zalecaną przez językoznawców, słowo to jako obce i nie do końca przyswojone przez społeczeństwo (proszę spytać jakieś starsze osoby, czy wiedzą, co to jest gej), a posiadające polskie, powszechnie znane odpowiedniki, nie powinno być używane. Piszesz: “Nie uważam, by istniał w Europie jeden, chrześcijański światopogląd”. Ależ tu nie chodzi o pluralizm światopoglądowy, ale o chrześcijańskość CYWILIZACJI EUROPEJSKIEJ!!! Cywilizacji, z której powinniśmy być dumni, gdyż jest ona największym osiągnięciem ludzkości. Największym obecnie zagrożeniem jest dla niej nie islam, lecz marksizm, dominujący w eurokołchozie (tak na marginesie- jak Ty, jako euroentuzjasta, możesz znieść to, że rządzą Tobą takie typy jak Barroso- zagorzały trockista???), przy czym pozwolę sobie zauważyć, że marksizm nie wyrósł w łonie naszej cywilizacji, jest ideologią obcą nam kulturowo, stworzoną przez Żydów (Marks, Lenin, Trocki i wielu innych). Pozdrav.

  24. Panie Bandolero, będzie krótko, bo trudno jest dyskutować z kimś, kto wszystko wrzuca do jednego worka i poszczególne odłamy nauki traktuje po macoszemu. Konieczny to historyk i cywilizację oraz kulturę traktuje on z punktu widzenia historii i historiozofii. Nas interesuje aspekt szerszy – kulturowy i kulturalny. (Czyż nie o to się od początku rozchodziło?). W takim przypadku sama historia sobie nie radzi i niezbędne są badania antropologiczne i socjologiczne, do których odsyłam ponownie.

    Zresztą, co z Pana za dyskutant – najpierw Pan mówi coś, potem się wycofuje, później jeszcze próbuje udowodnić co innego. Trochę nieładnie.

  25. Wielce Szanowna Pani Magdaleno!
    Zachwyciły Panią i wzruszyły słowa jednej ze znakomitych przedmówczyń: “z kultury wyrastamy, ale nie jesteśmy jej ślepo podporządkowani.” – Jakież to prawdziwe!! Głębokie.. myśl warta rozwinięcia;)”
    Ma Pani rację, jest to głębokie, ale jeśli głębokie, to oczywiście również MĘTNE. Zamiast cytować tutaj uczonych kulturoznawców, pozwolę sobie polecić Pani pewną powieść, która więcej mówi na temat naszego uzależnienia od rodzimej kultury i cywilizacji, niż wszystkie traktaty cuzamen. Zapomniany już nieco pisarz kubański, Alejo Carpenier, napisał był powieść “Los pasos perdidos”- polski przekład nosi całkiem inny tytuł- “Podróż do źródeł czasu”. Książka mówi o pewnym europejskim (bądź amerykańskim, nie pamiętam już) kompozytorze i muzykologu, który zajmuje się badaniami nad prymitywnymi instrumentami i muzyką Indian amazońskich. Udaje się w długą podróż w selwę amazońską, by zbierać materiały do swej pracy. Tam zakochuje się w miejscowej kobiecie, Indiance. Zresztą z wzajemnością. Człowiekowi temu wydaje się, że wystarczająco przesiąkł był już kulturą indiańską, że istnieje “transgresja cywilizacyjna” itp., krótko mówiąc- że nie istnieją żadne bariery, które mogłyby przeszkodzić ich miłości. W pewnym momencie muzykolog musi odlecieć do Europy. Kiedy wraca po pół roku, okazuje się, że jego wybranka ma już indiańskiego męża i jest przy nadziei. Wszystkie te mądrości o “wyzwoleniu się z więzów kulturowych” okazały się wierutną bzdurą. Okazało się, że prędzej czy później kultura, w której wyrośliśmy, upomni się o nas i nie mamy na to wpływu! Otóż jesteśmy przypisani swojej kulturze, nawet jeśli wydaje się nam, że jest inaczej! Nie potrafię przekazać tu tego tak wyraźnie jak Carpentier, trzeba go przeczytać, a warto choćby dlatego, że jest to doskonały pisarz i nie zasługuje na zapomnienie. Pozdrawiam z tucholskiej selwy :)

  26. Abstrahując od powyższej dyskusji… Michale! ArkAnka ciągle mnie bije po oczach :P

  27. Ania: w ramach skromnego come-backu poprawiłem post:)

  28. To straszne! Dotąd żyłam w błogiej nieświadomości toczącej sie tu dyskusji, skądinąd szalenie interesujacej:) Cycki-pretekstem, ale jest tak, że niektórzy nie nadążają za postepem technicznym, a inni za światopoglądowym. I cóż zrobić? C’est la vie…

  29. @Dominika: Powiedzmy sobie szczerze: pokazać facetom cycki i już sobie skaczą do oczu ;)

  30. Ostatnio w kwestii cycków naszła mnie niefeministyczna (niestety:P) myśl. I tak się z nią na forum podzielę. Wiesz, myślałam sobie tak jadąc na rowerze, że Bóg (jak zwał tak zwał) nie może być jednak kobietą. Kobieta by sobie tego nie zrobiła i cycków nie wymyśliła. Ot co. Może mało twórcze, ale jakże prawdziwe:)))

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s