Korespondencja służbowa

[pisane latem]

“Panie Boże Brodaty, co ołtarze masz w kwiaty
i Ci ludzkość na tacę grosz sypie!
Pochyl mądrą swą głowę nad tym, co jedna z owiec
Twych chce zawrzeć w poniższej liryce!

Sytuację swą streszczę: na robotach jam w mieście,
które dobry załatwił mi bliźni.
Praca trochę jak Twoja: z części składam Game Boya,
projektuję też mapy do Tibii.

Patrzę na ludzi z góry tak jak Pałac Kultury,
bo choć pensje mam raczej przyziemne,
to firma mi tak miła sobie gniazdko uwiła,
tam gdzie chmury ściskają wpół żelbet.

Poziom czterdziesty trzeci, słońce grzeje mi w plecy,
biurko ciepłe zaś jest jak piekarnik;
windows ciągle się wiesza, szef zaś grzmi jak pepesza,
(a rozmiary to ma jak pół armii).

Reszta naszego biura także nie jest ponura:
czajnik, szafki i druk na papierze.
Dla zabicia zaś nudów szafka od łubu-dubu,
zwana zresztą tu pokojem zwierzeń.

Wiem, żeś świat tworzył szczodrze, ale to nie jest dobre,
więc mam prośbę o małą lustrację:
skróć mi męki lub pracę, lato wyślij na spacer
albo szefa choć weź w delegację.”

List ten wysłałem mejlem: wybrałem papeterię
i skończyłem wymyślnym podpisem:
że tak proszę oddany, “szczerze tu podpisany
et cetera per astra – ja, Misiek.”

Mniej czekałem niż dobę, a już w skrzynce odpowiedź:
“Witam ślicznie! Bądź nadal wydajny,
nie żal się na swą dole, pracuj z potem na czole!

I tak wkrótce przychodzę na audyt!”

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s