Siedem cudów farby

Kiedy stoję przed obrazem – a ostatnimi czasy zdarza mi się to częściej niż kiedyś – to niemal zawsze patrzę na dzieło jakby było skończone i to skończone od zawsze. Jest dla mnie czymś, jak to się mówi mądrze, zastanym; czymś co już było przedtem, ale ja to dopiero spotkałem. Patrzę więc na te wszystkie przedwieczne kropki i linie, na te prastare bohomazy i pradawne abstrakcje i widzę w tym – błędnie rzecz jasna – graficzne objawienie, rodzaj malarskiego zwiastowania. A przecież obraz to wynik długiej ewolucji, setek zmian i poprawek; obraz też się rodzi i dorasta na płótnie.

Obserwowanie tego dorastania może być interesujące; poświęcono mu wiele programów popularnonaukowych. Współczesna technika daje nam bowiem nowe możliwości i dzięki niej możemy dowiedzieć się jakich zmian dokonywał artysta; możemy – zauważmy: metaforycznie – wejrzeć pod wierzchnie warstwy farby, zajrzeć obrazom pod spódniczki. Mamy możliwość dowiedzieć się jak zmieniała się malarska wizja; gdy mamy dość sprzętu i cierpliwości, to jesteśmy w stanie prześledzić te przemiany kropka po kropce i impast po impaście.

A że sprzęt jest coraz lepszy, to i coraz starsze warstwy możemy odkrywać. Niedawne badania – w których, jest mi to miło oznajmić, miałem przyjemność uczestniczyć – dały zaskakujące rezultaty: okazuje się, że największe arcydzieła naszej kultury były w swej pierwotnej wersji inne niż myśleliśmy do tej pory. Inne to jednak niewłaściwe słowo: pierwotne wersje były po prostu lepsze. Dlatego też – z okazji setnego numeru Action Maga – postanowiłem siedem z nich zaprezentować; niech świat zobaczy, co mu zamalowano! 

.

* * * 

.


Leonardo da Vinci – Mona Lisa
.
Gdy przyjrzymy się pierwowzorowi Giacondy, słynnego obrazu Leonarda da Vinci, widzimy jak mylne były nasze dotychczasowe domysły dotyczące tego arcydzieła. Wbrew temu co pisało się w różnych pseudopublikacjach, Giaconda nigdy nie miała brody, ani też problemów ze zgryzem: jej pierwowzór miał za to uśmiech figlarny i wzrok skierowany ku górze. Gdy postawić obraz na ziemi, a samemu wleźć na szafę – Giaconda wodzi za ludźmi oczami. 

.

* * * 

.

Witruwiusz – Homo sphericus
.

Czymże byłby renesans bez Witruwiusza i jego człowieka! Czymże był człowiek witruwiański bez kwadratu, bez koła i bez – okularów?! Otóż tak, okularów. Okazuje się, że człowiek wiruwiański w wersji pierwotnej, najwcześniejszej, miał okulary, które silnie podkreślały sferyczność całej kompozycji. Sferyczność podkreślona była także fryzurą postaci i ułożeniem jej ust: okazuje się więc, że niewłaściwą nazwą była popularny niegdyś Homo quadratus – winniśmy go zwać raczej Homo sphericus.

* * *


Sandro Boticelli – Narodziny Wenus
.
Słynne dzieło Boticelliego także kiedyś wyglądało inaczej: ot, było inne na twarzy. Reszta – w całej swej okazałości – była niezmienna; mimo licznych zmian krajobrazu ciało kobiece nie poruszyło się ani o centymetr. To sprawia, iż dwa wnioski są uprawnione. Po pierwsze, głowa Wenus, którą znaliśmy do tej pory, nie należy do przedstawionego na obrazie ciała. Po drugie, ważniejsze, ciało przedstawione na obrazie należy do właścicielki głowy przedstawionej wyżej. Czyli: do kogokolwiek by nie nalezała powyższa twarz – już wiemy, jak wygląda pod prysznicem :) 

.

* * * 

.


Leonardo da Vinci – Dama (?) z gronostajem (?)
.
A to dopiero szok! Dama z łasiczką – zwana też niekiedy Damą z gronostajem – to wcale nie Dama i wcale nie ma łasiczki na rękach! Portret, w swym pierwowzorze, przedstawiał młodego, brodatego mężczyznę; acz mężczyznę o wyraźnie żeńskich już kształtach i przyodzianego w damskie ciuszki. Na rękach trzyma zaś buldoka, znaną w renesansie alegorię brzydoty. Buldok ten – jakże kochany, ale i jakże przede wszystkim brzydki – karze nam spojrzeć inaczej na dzieło Leonarda: nie wszystko, co na pierwszy rzut oka wydaje się pięknym (Dama z łasiczką), pięknym jest w istocie (Facet z buldokiem). 

.

* * * 

.


Michelangelo Buonarroti – Stworzenie Adama w Kaplicy Sykstyńskiej
.

Kolejna niespodzianka: Bóg według Michała Anioła to nie brodaty starzec, do jakiego tak łatwo przywykliśmy. Michał Anioł jest bardziej wymagający, bardziej ambitny, żąda od nas więcej – przedstawia Boga jako krótko ostrzyżonego, młodego mężczyznę. Bóg uśmiecha się – można powiedzieć, że stworzenie człowieka to dla niego żart i figiel. Niewiele zmienia się w postaci Adama – ta postać nadal jest zborna, muskularne ciało wydaje się naturalnie, harmonijnie dostosowane do przedstawionej tu twarzy. Całość stworzenia nabiera tu charakteru zabawy – Bóg jest tu jeszcze bliżej człowieka.
.

* * *
.

Jan Vermeer – Dziewczyna z perłą
.
Arcydzieło Jana Vermeera było kiedyś jeszcze piękniejsze. Nadal zachowana jest tu delikatna gra trzech barw: czerwonej, żółtej i niebieskiej. Twarz kobiety jest jednak subtelniejsza i poważniejsza; postać traci tani erotyzm, zyskuje za to szlachetność i powagę. Doprawdy, trudno jest zrozumieć dlaczego Vermeer zdecydował się przemalować ten obraz – i najlepszym jednak zdarzają się katastrofalne w skutkach pomyłki.
.
* * *
.
Hans Holbein – Ambasadorowie
.
Arcydzieło Hansa Holbeina, Ambasadorowi, było kiedyś równie dostojne – lecz nieco bardziej orientalne. Ekscentryczne fryzury przedstawionych postaci wskazują, iż mamy tu do czynienia z dyplomatami z Lewantu, którzy to dyplomaci przyjęli europejską kulturę, tradycję, stroje i zwyczaje. Spytajmy jednak siebie: czy stosownie wyglądają w tych strojach? Co tu nie pasuje: czy dziwne fryzury, czy dziwne dla dyplomatów stroje? Tak oto arcydzieło Holbeina staje się czymś więcej niż tylko portretem: to pierwszy bodaj w dziejach malarstwa obraz antyglobalistyczny. 

.

8 responses to “Siedem cudów farby

  1. Dzięki Michał, że to tutaj zamieściłeś! Właśnie to chciałam z setnego AM zobaczyć. :) I nie zawiodłam się. Zajebiste. Każdy z osobna i wszystkie razem. Dziewczyna z perłą wymiata, cudownie wyszło. :))) I dopisek pod Wenus o prysznicu. :D

  2. Świetne, naprawdę świetne! Po raz kolejny pokazales, ze nie tylko na wierszach sie znasz ;).

  3. Zero skromności. Musiałam się tak wystawić. :P

    Ja już Michałowi mówiłam w kuchni :P – genialnie! Wspaniała rzecz, wspaniała praca. Dziewczyna z perłą mistrzostwo. ;*

  4. A mogę Dziewczynę sobie zachować i się nią chwalić światu? :D

  5. Michał Krotoszyński

    Julka: Oczywiście, że możesz :) Ja nawet nie byłem pewien czy to będzie w AM (pytałem, pamiętasz, o zgodę :), to było głónie pomyślane jako mały prezent dla Ciebie :) Cieszę się jednak, że się reszta podobała :)

    A z “Dziewczyny z perłą” dumny jestem najbardziej, Magda zaświadczy :)

    Ściski dla Was :)

  6. Masakrycznie przeswapaniałe :) Padłem siedem razy oglądając to w AM :) Donald urywa mózg, Julka zachwyaca, a za rozebranie mamay Magdy to musimy sobie porozmawiać, Michał!

    Wspaniałe :)

  7. Michale, Mistrzu… Oczy Julki nadają jakże głębokiego wymiaru, przyciągają. Silny magnetyzm. Wszystkie zamieszczone tutaj arcydzieła przyklejają uśmiech na twarz i podziw dla Twojej pomysłowości, pracy, talentu (…) ; lecz,, Dziewczyna z perłą” . Geniusz…

  8. Publika czeka na nowe, może nawet lepsze:)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s