Skrzydlaki świata

[Pisane wraz z Laurą,
dla Magdy, z okazji urodzin]

Warszawa, 3 listopada 2057 roku

Publikację tę pragniemy w całości zadedykować pani profesor Magdalenie Szczubret, członkini Polskiej Akademii Nauk, cenionej pisarce, poetce i człowiekowi nauki, doktorowi honoris causa szesnastu europejskich uniwersytetów i prezesowi Światowego Klubu Kakao (wszystko w jednej osobie). Pani Profesor, będąc nadal spiritus movens większości naukowych przewrotów współczesnego świata, przebywa obecnie na zasłużonej emeryturze; podróżuje, przecina wstęgi, ratuje delfiny i odwiedza pięciu mężów na czterech kontynentach. Przede wszystkim jednak jest matką, założycielką i stwórcą najdynamiczniejszej ze współczesnych nam nauk: biologii kreacjonistycznej.

A rzecz była przecież czystym przypadkiem; “Los bowiem – jak mawia często Profesor Szczubret – to taki luj, co łazi gdzie nie trzeba!”. Tak było też z Przewrotem Kreacjonistycznym, którego jest żywą ikoną: gdy w roku 2007 miał on swe nieśmiałe początki, Pani Profesor nie była nawet świadoma czego dokonuje samą tylko myślą. Zawsze powiadała, że “najważniejsza jest wiara w to, co niemożliwe” – uparcie wierzyła więc w podniebność stworzeń takich jak kaszalot czy guziec. Wiara ta była uparta i pełna charyzmy; rzeczywistość nie mogła na nią nie zareagować. Nastąpiło więc – jak pisał profesor Bauer z Uniwersytetu w Heidelbergu – “przepięcie ze sfery <<Vielleicht>> do sfery <<Sein>>”: rzeczy, które Profesor Szczubret wyobrażała sobie, zaczęły istnieć naprawdę. Tak powstały podniebne guźce i kaszaloty; tak skrzydeł doznał koczkodan. Profesor Szczubret siłą umysłu stworzyła wiele chmurnych żyjątek; dzisiaj widzimy, że są one Dobre.

Oto skromny atlas tych niezwykłych stworzeń: dedykujemy go najlepszemu Stwórcy od czasu Księgi Rodzaju. I – zapraszając do lektury – proponujemy najprostsze wyjaśnienie tego fenomenu. Nie trzeba odwoływać się do “przepięć” i przepływów energii między sferami; jak pisał kiedyś Romain Gary: “Jeśli kobieta czegoś chce, Bóg tak chce.”

Autorzy


KASZALOT PODNIEBNY

 

Kaszalot podniebny to najpierwsze i największe z osiągnięć umysłu Pani Profesor; to także największe obecnie latające stworzenie. Osiąga on ciężar 20 ton, z czego większość stanowi żupa – kaszalotów to jednak nie deprymuje. Rozpiętość skórzastych skrzydeł osiąga 25 metrów; ich łączna powierzchnia wystarcza do pokrycia boiska od koszykówki. Zwierzę odżywia się pyłkami traw, zbóż i kwiatów; jest błogosławieństwem dla alergików. Kaszalot podniebny żyje wyłącznie na półkuli północnej – na południe od równika jest mu przytłaczająco odwrotnie.

Kaszaloty latają w dolnej stratosferze; są łatwo zauważalne na każdym radarze. Na tej wysokości śpią; tylna płetwa kontroluje tor lotu, służąc za autopilot. Panują tu niskie temperatury i ciała kaszalotów pokrywają się szronem; by się ogrzać, wieloryby podniebne schodzą na wysokość kilkuset metrów. Tu parzą się, żywią i zdobywają powietrze, magazynowane w górnej części tułowia. W locie, blisko powierzchni ziemi, przypominają ruchome cygara; podejrzewa się, że wiele doniesień o UFO spowodowanych jest właśnie przez nisko latające kaszaloty.

Ciąża kaszalotów trwa ponad dwa lata; matka składa dwa do trzech jaj, które następnie wysiaduje w dalekich górach Uralu. Gody trwają około miesiąca; z początku samiec lata daleko od wybranki, nawołując ją wysokimi, smętnymi tonami. Gdy ta jest mu przychylna, jej skrzydła przybierają fioletowego odcienia; rozpoczyna się wówczas długi rytuał delikatnej fraternizacji. W końcu samiec pokrywa samicę: akt jest jednorazowy i nie zawsze kończy się zapłodnieniem. Kaszaloty kochają się z gracją i powoli; temat inspiruje wielu malarzy i poetów.

Kaszalot podniebny jest godłem Sztokholmskiego Towarzystwa Transportu Powietrznego.


KOCZKODAN SKRZYDLATY

 

 

Koczkodan skrzydlaty to istota niewielka i stadna: nie przekracza on wysokości jednego metra i żyje w stadach do 20 osobników. Jest umaszczony rudo bądź szaro; samice mają dodatkowo jasną smugę na ogonie. Skrzydła ma niewielkie i pierzaste, używa ich jednak dorywczo, przy przelatywaniu z gałęzi na gałąź. Odżywia się bananami i pomarańczami; lubi też jeść kromkę posmarowaną masłem nieskończoności. Występuje w rejonach zwrotnikowych i ze względu na obmierzły charakter podejmowane są próby ograniczenia jego populacji do tych terenów.

W stadzie koczkodanów przewodzi osobnik najsilniejszy – w grupie panują niepoprawne obyczaje. Koczkodany budują relacje w rodzinie opierając się na przemocy fizycznej i psychicznej, stąd też ciągłe kłótnie, połajanki i bijatyki. Zwierzęta parzą się między sobą nie zwracając uwagi na płeć i koligacje rodzinne; stąd hipoteza, że spółkowanie jest u nich sposobem okazania dominacji. Tak obrzydliwe zachowanie sprawia, że filmy o koczkodanach można emitować jedynie późną nocą, w krajach islamskich zaś ich posiadanie jest kategorycznie zakazane. Koczkodany są złośliwe i agresywne; skrzydła umożliwiają im dalekie skoki, wchodząc więc na ich terytorium należy być uważnym i uzbrojonym.

Ludność miejscowa jest do koczkodanów skrzydlatych nastawiona negatywnie. Negatywnie są do nich nastawiani turyści, podróżnicy, zoologowie i ekolodzy; ujemną opinię mają o nich także właściciele sklepów i ogrodów zoologicznych. Koczkodany nie są lubiane i w Azji: ich mięso jest ponoć twarde i żylaste. Słowem: koczkodan to jedno z bardziej znienawidzonych stworzeń na ziemi. Pozytywne zdanie ma o nich jedynie wnuczka Violetty Villas.

Ciekawostka: “Biały koczkodan” to popularny wśród młodzieży napój wyskokowy. Plotki mówią, że pijał go sam Donald Tusk.


BÓBR TRZMIELEC

Trzmielec – czyli bóbr ze skrzydłami – to zwierzę nie do końca poznane. Wiadomo o nim z pewnością, że jest skrzydlakiem wodnym; jak każdy uczciwy i zbożny bóbr buduje tamy, zwala drzewa i moczy pupę. Na tym jednak uczciwość się kończy: w przeciwieństwie do bobrów ma on skrzydła, bzyczy w szuwarach i zapyla kwiaty. Słowem: takie to trochę “ni to pies ni wydra”.

Zwyczaje godowe bobra trzmielca nie są dokładnie znane – z tego wniosek, że są intymne. Bobry to zwierzęta konserwatywne i pruderyjne: kochają się jedynie w nocy, jedynie w okresie rui i jedynie, gdy nikt nie patrzy. Matka składa trzy do pięciu jaj, które wysiaduje w tamie; samiec żywi ją rybami i przynosi kwiaty. Gdy młode się wykluwają, rodzina jest niezwykle szczęśliwa i gdyby mogła, to by dała na tacę.

Skrzydła służą bobrom do przelatywania nad tamą, zrywania kwiatów wiśni i obgryzania wyżej położonych gałęzi. Nie nadają się jednak one do dalekich lotów; bobry zresztą generalnie lepiej się czują przy ziemi. Taka jest przynajmniej opinia badaczy; same bobry, zapytane, uciekają w szuwary.


GUZIEC NADRZEWNY

 

 

Guziec – jak pisała sama Pani Profesor – to taka świnia z Afryki. I choć jest to niewątpliwie treściwa i fachowa lokalizacja ojcowizny gatunku, to dziś powiedzielibyśmy raczej: “Guziec – to taka świnia z wszędzie”. Świniak rozprzestrzenił się bowiem po całym świecie i świni w każdym jego zakątku: w Szwecji i w Grecji, w Turcji i w Murcji i w kinie w Lublinie. Częste migracje tego zwierza ograniczyły ruch lotniczy na niektórych trasach – po zagadkowym wyginięciu gołębi to jedno z najczęściej występujących zwierząt skrzydlatych.

Guziec ma skrzydła rozłożyste i białe – szmera nimi i trzepocze, czym rozaniela partnerki. Odżywia się kalarepą i cukrem (co jest już nieco passe), je też komary i szczypawki. Posiada cztery racice, którymi kopie mlecze, buraki i krotochwile. Krotochwile – smaczne grzyby ziemne odkryte na początku XXI wieku – stanowią jego główne pożywienie. Je też karmel, orzechy i czekoladę; od tego tyje, ale w każdym grubym guźcu jest mały guziec i dużo czekolady.

Guziec buduje na drzewach gniazda, wykorzystując do tego celu słomę, liście i płyty azbestu. Azbest nie szkodzi guźcom; przeciwnie, wpływa na nie podniecająco i nieobyczajnie. Guźce nadrzewne są bardzo żyworodne: na raz rodzi się pięć do sześciu małych świnek. Duże guźce kryją się w konarach udając rzeźby nowoczesne; młode, z racji karnacji, podają się za rodzynki. Guziec to istota przyjazna i pożyteczna; do Klubu Przyjaciół Guźca należy prezydent Wenezueli. Guźce są pod ochroną; nie wolno odzywać się brzydko, bo im więdną skrzydełka. Guziec, podsumowując, to taki anioł – tyle że świnia.


ŻYRAFA LATAJĄCA

 

 

To jedno z tych zwierząt, które nie powinno powstać – ale jak cudownie, że jednak jest! Ten podobny do motyla stworek uzyskuje niewiele więcej ponad 5 centymetrów; występuje w klimacie łagodnym i umiarkowanym. Jako istota delikatna i czuła pije tylko świeżą rosę i je z samego czubka krzewu; naturalne jest więc, że jest dosyć chuda. Żyrafa latająca znana jest ze swego uwielbienia dla muzyki jazzowej; koncert czeskiego puzonisty Herdka został przerwany po tym, jak rój żyraf zatkał puzon aż do samego ustnika.

Żyrafa latająca to zwierzę społeczne. Żyje w gniazdach, zakładanych na wysokich, rozłożystych gałęziach. Płodne są jednak nie tylko królowe, ale i inne samice; królowa jako jedyna wydaje na świat osobniki męskie, jest więc istotą nad wyraz pożyteczną. Zwyczaje w roju są pełne gracji i stanowią pomieszanie współczesnego savoir-vivre’u i średniowiecznych rytuałów dworskich. Żyrafy porozumiewają się za pomocą konwencji skłonów i przykucnięć; z tego powodu cierpią na choroby kręgosłupa. Interesują się literaturą; na swój język przetłumaczyły już w całości Flauberta i Hrabala.

Pojawienie się żyraf latających na ziemi zachwiało dogmat o człowieku jako końcowej fazie ewolucji; rozpaczliwie poszukiwane są próby znalezienia brakującego ogniwa. Żyrafa czczona jest w sześciu religiach, dwóch filozofiach, malarstwie i rzeźbie; Gwatemalczycy wierzą, że gniazdo żyraf na domu gwarantuje płodność i potomstwo. W polskim parlamencie mniejszość żyrafia ma zagwarantowane osiem mandatów. Na więcej, niestety, żyrafy nie przystały.

*   *   *

 I na tym wypada zakończyć ten przegląd zwierząt niezwykłych, skrzydlatych, zmyślnych – i po trochu zmyślonych. Nie jest to jednak tak, że jest to zbiór pełny; poza obrębem tego tekstu jest przecież miejsce na inne stworzenia, na ich nowe kreacje. I nawet jeśli nie zasiedlą one Kansas czy Sztokholmu, to przecież w jakimś sensie będą istnieć, w jakiejś sferze idei, czy też mówiąc po ludzku – marzeń. Bo przecież, jak mówi Magda, nie jest ważne to, czy to się zobaczyć, powąchać czy pomacać – najważniejsza jest wiara w to, co niemożliwe.


14 responses to “Skrzydlaki świata

  1. Kocham Was! Kocham też te wszystkie zwierzęta! :)))))) I dziękuję pięknie! :***** Koczkodan love! :* :P

  2. No nie… no fenomenalne! :)))))))) ******************

  3. Tak swoją drogą… dla mnie kaszalot i koczkodan już do końca życia będą ptakami.
    Takimi je poznałam, takimi się ostaną. ;P

  4. Jestem dopiero przy koczkodanie, ale już muszę to napisać… LOL! :D

  5. Michał Krotoszyński

    Dziękujemy pięknie :)

  6. Hm, przepraszam, że się może nadmiernie zagłębiam w szczególy, ale mógłby mi ktoś wytłumaczyć, co to znaczy: “na południe od równika jest mu przytłaczająco odwrotnie” ? :D

  7. Michał Krotoszyński

    Inaczej pory roku, biegun nie z tej strony i inne gwiazdozbiry. Nie wiadomo, gdzie oczy zwrócić. Ciężkie tam to życie :)

  8. Świetne.

  9. Tekst się znakomicie zgrywa z ostatnim South Parkiem – taka sama poniekąd konkluzja :)

    Fajne bardzo :)

    (…sto złotych?)

  10. Cudowne… popłakalem się ze śmiechu :D

  11. Michał Krotoszyński

    Dziękujemy :)

  12. Widzę, Młody Przyjacielu, że nie jest Ci obca “Zoologia fantastyczna” Borgesa (Manual de zoología fantástica)… Gdyby twórczość Wielkiego Argentyńczyka była znana i popularna wśród polskiej młodzieży, to pewnie ktoś tutaj zarzuciłby Ci proste naśladownictwo, ale – jak widać – Twój tekst się spodobał, a nawet więcej – uchodzi za tekst oryginalny, nieskojarzony z Borgesem. Zresztą mnie się też podoba, bo to i dobrze napisane i z dobrego wzorca podpatrzone. A poza tem cieszę się, że jednak ktoś jeszcze czyta starego Borgesa i do tego jego najbardziej zapomniane książki. Pozdrav.

  13. Uczciwie i szczerze – w życiu nie czytałem tej ksiązki Borghesa i nie słyszałem o niej. Pomysł wziął się stąd, że Mag )z którą często Pan tu toczył boje) całe życie myślała, że kaszalot to ptactwo. Co o tym myślał Borghes – to już nie moja broszka, ale ksiązkę z ciekawości chętnie przeczytam.

  14. Skąd taka dziwna pisownia nazwiska? BORGES
    Czy może to jakiś zakamuflowany żarcik, będący poza moim zasięgiem, ze względu na nieznajomość kodu?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s