Egzorcyzmy Emily Rose

EGZORCYZMY EMILY ROSE (The Exorcism of Emily Rose, 2005, reż. Scott Derrickson, 7080 sekund)

Chciałoby się napisać: historia jakich niewiele. Emily Rose, nastolatka z amerykańskiej prowincji, umiera w trakcie egzorcyzmów mających uwolnić ją od władających nią demonów. Ksiądz przeprowadzający rytuał zostaje oskarżony o nieumyślne spowodowanie jej śmierci, broniąca zaś go pani adwokat na własnej skórze odczuwa dyskretną obecność wrogich duchów. Oto fabuła thrilleru, w którym znaleźć pozornie można jedynie kilka wstrząsających scen, największy popłoch w trakcie seansu powodują zaś zrywające się gołębie. I to byłby zapewne koniec “Egzorcyzmów Emily Rose”, gdyby nie rzecz następująca: film zrealizowany został na faktach, na rzeczywistej historii opętania Anneliese Michel, opętanie to zostało potwierdzone przez Kościół (co oznacza, że Anneliese ma szansę zostać kanonizowana), w filmie zaś wykorzystano autentyczne fragmenty nagrań z przeprowadzanych egzorcyzmów. To w dużej mierze sprawia, że nawet u najbardziej zatwardziałych ateistów (co, swoją drogą, jest też przejawem fanatyzmu religijnego) musi pojawić się pytanie: a co jeśli jest druga strona? Musi też zostać zadane pytanie dużo prostsze, mniej egzystencjalne, ale bardziej podstawowe: co jeśli demony trafią się mnie? Rzecz niby śmieszna, ale wystarczająco poważna, bym i ja, dziecko krzemu i atomu, odczuwał pewien niepokój przed trzecią nad ranem. Dlatego też szczerze odradzam film wszystkim tym, którzy cenią spokojny sen i święty spokój; to film jedynie dla tych, którzy wolą świat straszniejszy, bo mniej jednoznaczny.

As this post seems to encounter quite an international traffic, I decided to prepare an English translation. All of you from abroad: enjoy :)

Not what you can call “a common story”. Emily Rose, a teenager from American provinces, dies during the exorcisms which were supposed to free her from deamons possessing her body. The priest who carried out the exorcisms is charged with involuntary manslaughter; his attorney herself experiences the discreet presence of evil spirits. That’s the plot of a thriller in which you can apparently find only few trully horrifying scenes and the biggest impact on audience is made by a group of flying pigeons. Yet, there’s a serious catch: the film is based on a true story of Anneliese Michell, her possessing was confirmed by the Catholic church and the actuall recordings from her exorcisms were used throughout the whole movie. That makes even a mostly hardened atheist – which, by the way, is also a sort of fanatism – wonder if there’s anything on the other side. And there’s also a straight, more basic question which has to be asked: what if the thing happens to me? It may seem funny and naive but it’s serious enough that even I, quite a modern guy, feel a bit uneasy when waken at three o’clock in the morning. That’s why I discourage all of you who value peaceful sleep from watching this movie: it’s only for those who prefer a world more dangerous and less straightforward.


6 responses to “Egzorcyzmy Emily Rose

  1. Egzorcyzmy oglądałem jakiś czas temu, w domu, na domowym sprzęcie, w domowym łożu. Ot sprzęt standardowy, nawet nie kino domowe, tylko komputer z monitorem “siedemnastką”. I faktycznie, klimat był, co czułem dosyć mocno w środku siebie ;). Ze scen, to w moim wypadku chyba jednak ta rozegrana na uczelni, kiedy twarze przybierają diabelski wygląd, ew. pozy Emily w czasie nasilonych działań ze strony Lucyfera. Tyle na temat filmu.
    Co do samej historii, na której oparto ten obraz, to wielce wymowne jest jedno ze zdjęć Anneliese, nie polecam zapoznawania się z jego treścią osobom wrażliwym, etc., bo robi piekielne (dosłownie) wrażenie. Link: http://blogultura.com/wp-content/uploads/2007/03/emily_rose_final.jpg
    W Internecie można się jeszcze natknąć na nagrania z egzorcyzmów, podczas których przez Anneliese Michel przemawiają siły nieczyste. Co do Watykanu, mało wiem, jednak podobno Kościół niemiecki, a także poszczególni jego przedstawiciele nie twierdzili, że było to opętanie.
    Do kin wchodzi także nowa, niemiecka wizja tragicznych wydarzeń sprzed lat. Tytuł filmu “Requiem”, i całość jest przedstawiona, podobno, z naciskiem na chorobę psychiczną dziewczyny, a nie, jak to prezentowano w amerykańskiej wersji, na opętanie. Cóż, sceptycy ;).
    Natomiast kilka słów komentarza do samej historii, pomijając obie jej ekranizacje: ja ostatnio coraz bardziej interesuję się sprawą cudów, zjawisk nadprzyrodzonych, a także ich wyjaśnianiem. I jestem w wielu przypadkach zdania, że dużo może nasz mózg. Jednak zdarza mi się i pomyśleć, że wszystko ma swoje granice, głowa też, i one właśnie zostały przekroczone. Ale do tego naprawdę trzeba solidnej wiedzy na wielu płaszczyznach i lat badań poszczególnych spraw. I, jeśli dobrze Cię zrozumiałem, sam również dziwię się tym wszystkim zatwardziałym ateistom. Ale, co kto lubi, jego rzecz :).
    Pozdrawiam:)

  2. Michał Krotoszyński

    Szkoda, że nie można dawać jakichś punktów za komentarze – na pewno tym komentarzem na takie zasłużyłeś, więc szczere dzięki za niego : ) To chyba najbardziej wyczerpujący, jaki do tej pory miałem na tej stronie : )

    I zrozumiałeś mnie dobrze: film po prostu nauczył mnie nie odrzucać żadnej z możliwości, zawsze zostawiać sobie furtkę, zadawać pytanie “A może?”. Nie trzeba wierzyć w siły nadprzyrodzone: wystarczy, że wierząc w nauką mamy w sobie dość wątpliwości, by sił nadprzyrodzonych nie odrzucać. Świat jest mniej bezpieczny – ale zyskuje na wymiarach.

    Dzięki za odwiedziny, pozdrawiam,
    Michał : )

  3. Buna..Am vazut filmu”the exorcism of Emily Rose”si pot sa spun ca am ramas cu gura cascata…M-a pus pe ganduri si faptul ca e luat dintr-un caz real…si as vrea nijte filmari sau poze cu adevarata emily din realitate…si cand s-a intamplat asta??/daca nu vedeam acest film nici pana in momentul de fata nu jtiam…

  4. Moim zdaniem zachowujecie się jakby wam się sufit na głowe zwalił.

    Zamiast oglądać jakieś pierdoły weźcie się lepiej za matme i literature, przestanie jeść cipsy i pić cole i zacznijcie się zdrowo odżywiać i uprawiać sport. Bo to nic więcej, a tylko robienie sobie wody z muzgu, i to mętnej wody, a później, żę opętanie…

  5. Michał Krotoszyński

    Madalina: I can’t speak Romanian and I wasn’t able to find anyone to translate your note. So if would be so nice – please, write an English version :)

    Dominisia: Myślę, że nie ma powodu, by się denerwować. Zainteresowanie zaświatami jest naturalne – człowiek zawsze zadawał sobie pytanie czy coś jest po tamtej stronie, a jeśli tak – to czy może oddziaływać na naszą. Zadawać pytania – to właśnie domena ludzi myślących, oczytanych i zdrowych na umyśle :)

  6. Do pani powyżej..nie jem czipsów,nie pije coli,odzywaim sie od pół roku racjonalnie-wefekt-starciłem 15 kg.I tez jestem racjonalistą,ateistą.Nadal jestem.
    …chyba.Naszły mnie wątpliwości,i jak napisał ktoś powyżej-zacząłem się zastanawiać..co jesli jest druga strona…
    Przypadek A.L.chcę przeanalizowac i interesuje się nim.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s