Przecież przysięgali

Z tymi medykami to jest ciekawa historia. Przy okazji protestu w służbie zdrowia w telewizorze podali, że lekarz przeciętnie żyje kilka lat krócej od swojego pacjenta; szczerze mówiąc nie jestem zdziwiony. Medyk bowiem to taki człowiek, który wpierw ciężko się uczy, by potem całe życie ciężko pracować – rzecz sama w sobie szlachetna, choć nieco naiwna. Naiwna, bo człowiek wyliczony robi takie rzeczy za grube pieniądze, lekarze zaś – sprawa powszechnie znana – nie mają przesadnie spasłych portfeli. Stąd też frustracja środowiska, kłopotliwa kwestia medycznego strajku i sztampowe w tym miejscu pytanie: mogą czy nie mogą? Wielu Polaków twierdzi, że nie; lekarza wiąże Przysięga Hipokratesa, więc mu strajkować nie wolno. I byłby to z pewnością niezły argument – obetnic się dotrzymuje – gdyby nie błędne do cna przesłanki: Twój lekarz, Czytelniku, nigdy jej nie składał.

Nie od dziś wiadomo, że jak coś jest oczywiste, to znaczy że nic o tym nie wiemy; tak też jest z Przysięgą Hipokratesa. Niesamowitym jest, jak wiele narosło wokół niej mitów: to taka medyczna miejska legenda. Zwykło się przecież uważać, że Przyrzeczenie to podstawa etyki dla współczesnych medyków, niezmienny od wieków aksjomat, coś starożytnego i szlachetnego, spadek po Dobrym Wujku Hipokratesie. Prawda jest jednak zupełnie inna i się jej z tego miejsca przyjrzymy; nie taka Przysięga moralna i wszechobecna, jak się ją zwykło malować.

Przysięgę otwierała dość szeroko zakrojona apostrofa; zobowiązując się do dochowania obietnic, młody medyk wzywał na świadków “Apollona lekarza, (…) Asklepiosa, Hygieje, i Panaceje oraz na wszystkich bogów i boginie”. Każde wymienione w tym miejscu bóstwo związane było z medycyną, czego dowody znajdziemy i w naszym języku: to od ich imion pochodzą słowa takie jak “higiena” czy “panaceum”. Sama inkantacja miała jednak jedynie znaczenie symboliczne, wskazywała na szczególną rolę i odpowiedzialność lekarza, jak i na podniosłość momentu przysięgi. Treści właściwe widoczne były dopiero w akapicie następnym:

“Mistrza mego – czytamy w nim – w tej sztuce będę szanował na równi z rodzicami, będę się dzielił z nim mieniem i na żądanie zaspokajał jego potrzeby: synów jego będę uważał za swoich braci i będę uczył ich swej sztuki, gdyby zapragnęli się w niej kształcić, bez wynagrodzenia i żadnego zobowiązania z ich strony; prawideł, wykładów i całej pozostałej nauki będę udzielał swym synom, synom swego mistrza oraz uczniom, wpisanym i związanym prawem lekarskim, poza tym nikomu innemu. Będę stosował zabiegi lecznicze wedle mych możności i rozeznania ku pożytkowi chorych, broniąc ich od uszczerbku i krzywdy.”

Jakkolwiek ostatnie zdanie powyższego może wydawać się niewinne i szlachetne, to warto sprawdzić rolę zdań poprzednich. Zauważmy: to przede wszystkim sposób na zamknięcie zawodu, na wykluczenie osób postronnych z klanu lekarskiego i pozbawienie ich dostępu do medycznej wiedzy. Największą grupę wykluczonych stanowiły rzecz jasna kobiety – przesięga mówi jedynie o “synach” czy “uczniach”, uprawiając jawny seksizm. Pozbawionych szans na medyczne kształcenie było jednak dużo więcej: przysięga ograniczała naukę zawodu do “synów Mistrza”, “własnych synów” i osób “wpisanych”, czyli dopuszczonych doń inną drogą. Nauczyciel zyskiwał więc pewność, że przyuczając adepta zapewnia jednocześnie swoim dzieciom miejsce kształcenia. Prócz tego Przysięga zobowiązywała ucznia do poszanowania Mistrza (a więc i dbania o prestiż zawodu), “dzielenia się z nim mieniem” i zaspokajania na żądanie jego potrzeb. Najważniejszą jej rolą było więc zabezpieczenie materialne lekarzy, napchanie ich portfeli kosztem dostępu do wiedzy. Nie “primum non nocere” (którego nigdzie w Przysiędze nie ma), a “pecunia non olet”. Na pieniądze się przecież nie umiera.

Następny akapit Przysięgi Hipkratesa przynosił kolejne, konkretne zakazy. “Nikomu, – obiecywał lekarz – nawet na żądanie, nie dam śmiercionośnej trucizny, ani nikomu nie będę jej doradzał, podobnie też nie dam nigdy niewieście środka poronnego. W czystości i niewinności zachowam życie swoje i sztukę swoją.”. Prawo rzymskie w owym czasie dopuszczało eutanazję, właściciel niewolnika mógł go zaś zabić w majestacie prawa; Przysięga Hipokratesa zakazywała jednak lekarzom uczestnictwa w tych praktykach. Medykom nie było wolno więc truć niewolników na żądanie ich panów, nie mogli też dopomagać w samobójstwie – i to nawet radą. Niedopuszczalne było też podawanie kobiecie “środka poronnego”, przez co należało rozumieć totalny zakaz aborcji, nawet jeśli dopuszczało ją prawo. Zakaz ten był rzecz jasna notorycznie łamany, bo zawsze gdy jest popyt pojawi się podaż – taka już ludzka, ekonomiczna natura.

Ciekawy jest zdanie następne, gdzie medyk obligował się do nieoperowania “chorych na kamicę, pozostawiając to ludziom zawodowo stosującym ten zabieg.”. Takimi ludźmi byli chirurdzy, którzy wówczas stanowili oddzielną grupę zawodową; uważano zresztą, że leczenie nożem jest zadaniem zbyt trudnym, by zlecać je lekarzom. Co więcej, Hipokrates był ponoć związany z sektą pitagorejczyków, którzy w ogóle odrzucali operację jako sposób leczenia. Zagadkowym wydaje się być jednak ograniczenie zakazu do kamieni nerkowych – może to po prostu kwestia bolesnego jak kamica kompromisu pomiędzy lekarzami a chirurgami. Jak to mawiała moja babcia: szło o to, kto się bardziej nachapie.

Kolejny akapit za to, to nieomal śluby czystości: “Do jakiegokolwiek wejdę domu, wejdę doń dla pożytku chorych, nie po to, żeby świadomie wyrządzać krzywdę lub szkodzić w inny sposób, wolny od pożądań zmysłowych tak wobec niewiast jak i mężczyzn, wobec wolnych i niewolników.”. Prócz nakazu dobrej wiary mamy tu zakaz wszelkiego obcowania, a i samego pożądania takich przeżyć. Dotyczyło to zarówno kontaktów heteroseksualnych, jak i tych jednopłciowej natury – Przysięga nie czyniła w tej mierze rozróżnienia solidarnie zakazując przyjemności bez względu na jej orientację. W tej bezprecedensowej tragedii wszyscy byliśmy równi : )

Zakończenie Przysięgi – cytat już pomińmy – przynosiło istniejący od starożytności nakaz zachowania tajemnicy lekarskiej oraz dość standardową, choć niepozbawioną uroku pointę. Obecności tej pierwszej w Przysiędze Hipokratesa nie można przeceniać – medycyna od zawsze była sferą najwyższej intymności. Dla medyków umieszczenie tajemnicy lekarskiej w tekście Przysięgi było zaś jasną wskazówką, że jej złamanie mogło mieć miejsce tylko w sytuacjach szczególnych, niezwykłych i nie z tego świata.

I tak przedstawiałby się tekst Obietnicy Lekarskiej – gdyby nie to, że od dawna się jej nie składa. Po II Wojnie Światowej, ze względu na niezwykłe w swej skali zbrodnie hitlerowskich lekarzy, zrezygnowano z niej, zastępując ją Dekleracją Genewską. Ta została uchwalona w 1948 przez Światową Organizację Lekarzy i kilkakrotnie ją potem zmieniano. Deklaracja jest jednak dobrowolna; w Polsce przymusowy charakter ma za to Przyrzeczenie Lekarskie, które składają wszyscy lekarze i dentyści kończący studia medyczne.

W Przyrzeczeniu nie ma jednak słowa o strajkach, stąd też nasz wyjściowy dylemat zdaje się być chwilowo nadal zgadką. Jeśli jednak przewertować parę ustaw, to sprawa jest jasna: lekarz strajkować może, o ile nie naraża pacjenta i nie odmawia pomocy w stanach zagrożenia. Niełatwo tak protestować, bo ludzki organizm jest nieprzewidywalny; ktoś, komu w stabilnym stanie odmówiono pomocy, może umrzeć nagle i niezapowiedzianie. Nie chciałbym być złym prorokiem, ale szczerze wierzę, że tak się stanie; więcej, myślę, że rząd po cichu liczy na taki finał medycznego strajku. To pozwoliłoby zwrócić opinię publiczną przeciw lekarzom, pozwoliłoby medyków poszczuć i potępić, przyćmić brawurowym zatrzymaniem realne problemy, zamieść je pod dywan. Dlatego ja na miejscu lekarzy dałbym spokój strajkom: pracowałbym dalej, uczyłbym się szwedzkiego i sprawdzał ceny biletów. Szwecja to kraj piękny, nie każdy zaś musi być doktorem Judymem. Koniec końców nikt z lekarzy nie obiecywał, że będzie jeleniem. Zwłaszcza takim, któremu w zimę stawia się pusty paśnik.

6 responses to “Przecież przysięgali

  1. oj… zawiało strasznym pesymizmem, a przeciez lekarze nie maja az tak zle (mozna podyskutowac?!;)). PSI. w Kaczorach strajkuja?;)

  2. Michał Krotoszyński

    Można podyskutować, pewnie :) Aż tak źle nie mają – ale jak porównać stosunek czasu pracy i zarobków lekarzy do stosunku innych grup społecznych, to w Polsce jest on zdecydowanie mniej korzystny niż na Zachodzie. W Wielkiej Brytanii domy w najlepszych dzielnicach mają nie politycy – ale lekarze i prawnicy. I to jest model, do którego – szczerze w to wierzę – powinniśmy dążyć.

    W Kaczorach nie strajkują, bo obecnie strajkują lekarze zatrudnieni w szpitalach, a nie lekarze pierwszego kontaktu. Łatwo zapamiętać: jeżeli POZ strajkuje, to zawsze na początku roku : )

    Ścisk, Michał : )

  3. i pomyślałby kto, że kuzynek utarł nosa kuzynce:D
    ale lekcja na poziomie – przyznaje;))

    m.

  4. Michał Krotoszyński

    E tam utarł – dyskutujemy po prostu : )
    Ściski, Michał : )*

  5. …A najgorzej mają się lekarze o wielkim apetycie na pracę. Na pierwszy rzut oka wydaje się to absurdalne w zestawieniu z nasza rzeczywistością, a jednak. Jeden z najlepszych chirurgów w Polsce dla szpitala w którym pracuje jest problemem, bo zadłuża placówkę. Robi więcej operacji, niż jest zakontraktowanych.
    Hm, to chyba nie jest pesymizm z Twojej strony. Powiedziałabym, że powoli już rzeczywistość. ;) Choć smutna, przyznaję.

  6. Michał Krotoszyński

    Zgadza się. Ja oczywiści rozumiem, że istnieją pewne ograniczenia budżetowe – ale istnieją sposoby, aby te rzeczy obejść. Jeśli chodzi o podstawową opiekę zdrowotną, to wystarczyłoby wprowadzić symboliczną, ale zauważalną odpłatność za wizytę (4-6 zł); ludzie radziej przychodziliby po lewe zwolnienia i – tak jak ludziom na Zachodzie – nikomu nie przyszłoby do głowy iść do lekarza z powodu kataru. Taka drobna odpłatność w swej masie odciążyłaby budżet; więcej pieniędzy trafiłoby do szpitali.

    To oczywiście nie rozwiązałoby problemu – ale byłoby krokiem w dobrą stronę. Tak przynajmniej myślę :)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s