Amelia

AMELIA (Le Fabuleux destin d’Amelie Poulain, 2001, reż. Jean-Pierre Jeunet, 7200 sekund)

Twój anioł stróż też może mieć problemy z życiem osobistym: dowodem Amelie Poulain, kelnerka z paryskiego Montmartre. Wychowana w izolacji, ma kłopoty z nawiązywaniem nowych znajomości; preferuje nie randki a dyskretne i intymne naprawianie innym życia: odnajduje właściciela znalezionej kapsuły czasu, porywa ojcu ogrodowego krasnala, łączy w parę schizofrenika i hipochondryczkę. Gdy jednak ona sama zakochuje się w Nino, kolekcjonerze zdjęć z dworcowych automatów, plany, spiski i fortele – którymi tak zręcznie urozmaica życie innych – okazują się jedynie przeszkodą w zdobyciu obiektu płakań. Film, choć jest bez wątpienia pewną afirmacją indywidualizmu, jest też (przynajmniej dla mnie) ostrzeżeniem: pokazuje jak łatwo trudne dzieciństwo może skrzywić człowiekowi psychikę. Amelia bowiem, choć dobra, słodka i oryginalna, jest przecież człowiekiem niełatwym, który dopiero musi uczyć się łączenia niebywałych forteli z prostolinijnym mówieniem “proszę o…”. Nim to jednak się stanie możemy się delektować Amelią w wersji zagadkowej i niekonwencjonalnej; równie niekonwencjonalnej, co i sam film. Warto obejrzeć: po “Amelii” ma się ochotę zostać lepszym człowiekiem.


Advertisements

3 responses to “Amelia

  1. “Amelia” jest jednym z najpiękniejszych filmów, jakie dane mi było oglądać. W niej zwiera się pachnienie dobrych dni, Zaczarowana Rzeczywistość, która jest na wyciągnięcie ręki, słonecznienie i taka pewność, że nie ma rzeczy niemożliwych! ;)

    Lubić! :)

  2. Michasiu! Zapomniałeś słów kilka napisać o muzyce! Każdy dźwięk działa z niezwykłą mocą! Przecudowna melancholia.. zamyślenie.. nieuchwytne uduchowione myśli! Zabarwione smutkiem, odrobiną radości.. PORYWAJĄCE!

  3. Michał Krotoszyński

    Dwie Magdy pod jedną Amelią :)

    Muzyka, przypominam sobie, była przyjemna – choć dziś już nie jestem w stanie przypomnieć sobie jej tonów. Znak to, że działała na mnie słabiej niż obraz: nadal przecież pamiętam kilka scen czy ujęć. Stąd pewnie brak muzyki w powyższej notce: jako wzrokowiec silniej reaguję na to co widzę niż na to co słyszę :)

    Ściski dla Was obu :)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s