Święty dym

ŚWIĘTY DYM (Holy smoke, 1999, reż. Jane Campion, 6840 sekund)

Jeden z tych filmów, które – opowiadając w sumie prostą historię – zmieniają ogląd i pogląd. Ruth (w tej roli Kate Winslet), młoda Australijka, w czasie swego pobytu w Indiach przystępuje do jednej z rozlicznych tam sekt. By przywrócić ją na łono zachodniego świata, rodzice nastolatki wynajmują amerykańskiego specjalistę (Harvey Keitel); stosunki między parą szybko jednak wykroczą poza ramy relacji służbowych. Tu – poza niezdrowym, lecz i mistycznym uczuciem – rodzi się wiele pytań. Czy na pewno pacyfistyczne, indyjskie frazesy to najgroźniejsza z sekt? Czy prywatną religią może być chory związek między nastolatką, a jej egzorcystą – a jeśli tak, to kto w nim jest guru? Czy też może wreszcie jest tak, że swoistą sektą jest cały nasz zachodni świat, a jego kapłanami – konsumpcja i hedonizm? To niepokojące pytania; może się wszak okazać, że to nie my jesteśmy po właściwej stronie. Co pociesza, to obecna w filmie wiara w siłę uczucia; to, choćby brudne i wypaczone, potrafi oczyścić. Może to i dym, ale mimo wszystko święty.

One response to “Święty dym

  1. Wiara w siłę uczucia? :) Zdaje się, że i to może być panaceum na wszelkiej jakości dolegliwości. :)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s