W dawnych czasach, gdzieś na Helu,
trafił baca do burdelu.
Chciał złych zboczeń,
dostał ocet.
Tak to było w PRLu.
Entries tagged as ‘Satyra’
[Limeryk] Lekcja historii
luty 19, 2009 · 3 komentarzy
Kategorie: Satyra
Otagowane: baca, burdel, hel, limeryk, Limeryki, prl, Satyra, wiersz
Obrażki 22
luty 11, 2009 · 3 komentarzy
Poczet polskich bohaterów wojennych. Sekcja niemiecka:
Kategorie: Obrażki
Otagowane: Jan Maria Rokita, Janek Kos, Lufthansa, Obrażki, Satyra, Szarik
[Limeryki] O grach 4
luty 5, 2009 · Dodaj komentarz
Informatyk z Warszawy, pan Gracjan,
pulpit ma, co w niewiastach wstyd zmacnia.
Ten wpadł w oko raz mamie;
ta zdzierżyłaby panie,
lecz ta myszka, to już jest dewiacja!
Florentyna – ta ze wsi jest Łążek -
przez erochat z wplątała się w ciążę.
Sprawa poszły je rączo
dzięki dość szybkim łączom;
ja mam modem, to przerwać rzecz zdążę.
Pan Stanisław, fan mechów z Lisówka,
tyle tnie w nie, że blednie żarówka.
Nawet chciał złożyć mech,
ale dręczył go pech;
wyszła jemu jedynie lokówka.
Kategorie: Satyra
Otagowane: ciąża, Gry, informatyk, Limeryki, mechy, Satyra, Warszawa, Wiersze, wiersze psiane dla pieniędzy
Dwa przepisy na weekend
luty 3, 2009 · 7 komentarzy
Aby życiu nadać smaku
jest potrzebny drobny zakup:
szal, kubraczek, bluzka, beret,
kilo butów, szczypta pereł,
garść kolczyków, stos ponczoszek,
szminki, cienie, biustonosze;
Wszystko przybrać, tak ze smakiem,
i umieścić razem – w szafie.
Oto przepis jest (niestety)
na dzień wolny dla kobiety!
* * *
Pizza, piwo, mecz, kobieta.
Cztery słowa – dzień faceta.
Kategorie: Satyra
Otagowane: dzień wolny, kobieta, mecz, mezczyzna, piwo, płeć, Satyra, zakpy
[Limeryki] O grach (3)
styczeń 23, 2009 · 3 komentarzy
Deskorolkarz, co był spod Malborka
złamał nogę. I choć deskorolka
miała patent oraz glejt,
to niestety owy skejt
nic prócz gry nie miał z Tony’ego Hawka.
Fan Kubicy, co z miasta jest Wieleń,
w Carmageddon gra w każdą niedzielę.
A gdy gry już ma dosyć,
to wyrusza na szosy,
więc i dobrze, że jeździ rowerem.
No cokole w górzystej Chorwacji
stoi Lara – wzór cnót oraz gracji.
Szkoły z miast i wsi stu,
prą oglądać jej biust
(oraz kilka pomniejszych atrakcji).
Kategorie: Satyra
Otagowane: biust, chorwacja, deskorolka, Gry, Lara Croft, Limeryki, malbork, Satyra, Wiersze
Obrażki 21
listopad 22, 2008 · 2 komentarzy
Kategorie: Obrażki
Otagowane: komunizm, Obama, Obrażki, reklama, Satyra
[Limeryki] O grach 2
listopad 17, 2008 · 2 komentarzy
Akademik, co w mieście jest Toruń,
przeżył cud, gdy doń przyszło dwóch z BOR-u.
Czeluść nieb się otwarła
i z niej wypadł jak manna,
grad HD-ków, płyt i monitorów.
W kraju Persów nad rzeką Tygrysem
znalezioną tabliczkę z napisem:
“Tetris. Dobra grafika.
Starczy mieć niewolnika,
z oryginałem dajemy hurysę.
Z kumplem Jackiem, co z grodu jest Kraka,
grałem w Wormsy przy flaszce swojaka.
Jeńców tam się nie brało,
ostrzał trwał dobę całą
i tak żeśmy zalali robaka.
Kategorie: Satyra
Otagowane: cda, Gry, komputery, Limeryki, Satyra
[Limeryki] O grach (1)
listopad 4, 2008 · Dodaj komentarz
[część z nich - nie pamietam która - drukowana w CDA]
Gracz namiętny, co mieszka gdzieś w Krośnie,
chce jak Lara być kiedy dorośnie.
Ćwiczyć mięśnie się stara
i już skacze jak Lara,
tylko w biuście ciut cieńszy ma kościec.
Pewien zmarły (za oknem miał Jordan),
do robienia stron użył raz Worda,
za co smaży się w piekle.
Niech pociechą wśród cierpień,
będzie mu, żem go nigdy nie dorwał.
Rzekła w środę mi Choi z Hanoi,
że w sapera się grywać nie boi.
Nie pisała od środy,
mamy więc już dowody,
że nie wszystko ta Choi rozbroi.
Kategorie: Satyra
Otagowane: Gry, Lara Croft, Limeryki, saper, Satyra, wiersze pisane dla pieniędzy, Word
T. Randolph: “Na utratę małego palca”
listopad 2, 2008 · Dodaj komentarz
Dziewięć cyfr zna algebra, ani jednej więcej,
a więc wciąż mam garść pełną palcy w każdej ręce.
Nieszczęście, co mi ciebie odjęło z lewicy
równym zeru się zdaje, gdy na palcach liczyć.
Lecz oto, co ci powiem, moja cząstko z ciała:
nie po to byłaś dana, abyś cudze brała
czy by wytykać winy; lecz twój nagły koniec
po to tylko się zdarzył, aby w twoim zgonie
innym członkom pokazać, co się z nimi stanie:
dłoń, ręka, noga, udo – od śmierci o palec.
Rytm dawałaś mym wersom; jeśli więc go zmylam
w twoim braku, jak mnieman, jest tego przyczyna.
Strata palca (dla żartu ja o tym nie plotę)
sprawia, że wers się robi za krótki o stopę.
Żegnaj więc, drogi palcu: żałością jest wielką
tracić cię, boś ty był mi moją prawą ręką.
- – - – -
THOMAS RANDOLPH – UPON THE LOSS OF HIS LITTLE FINGER
Arithmetic nine digits, and no more,
Admits of; then I still have all my store.
For what mischance hath ta’en from my left hand,
It seems did only for a cipher stand.
But this I’ll say for thee, departed joint,
Thou wert not given to steal, nor pick, nor point
At any disgrace; but thou didst go
Untimely to thy death only to show
The other members what they once must do;
Hand, arm, leg, thigh, and all must follow too.
Oft didst thou scan my verse, where, if I miss
Henceforth, I will impute the cause to this.
A finger’s loss (I speak it not in sport)
Will make a verse a foot too short.
Farewell, dear finger: much I grieve to see
How soon mischance hath made a hand of thee.
Kategorie: Wiersze
Otagowane: algebra, matematyka, palec, poezja, przekład, Randolph, Satyra, tłumaczenia
Gry miłosne
październik 25, 2008 · 5 komentarzy
[drukowane w CD-Action]
Gdym w Tomb Raider grał beztrosko przyszła do mnie Ania,
by o ślubie mówić, dzieciach i kupnie mieszkania.
Anię lubię – lecz nic więcej! Powiadam więc zaraz:
“Żal mi ciebie, lecz me serce znalazła już Lara!”
Ona w płacz i precz ucieka. Ledwo wyszła z sieni,
to mi jakoś smutno, pusto – i chciałbym się żenić.
Myślę sobie: “Coś niedobrze. Trzeba kupić kwiata,
włos przygładzić, krawat związać i jakoś się zbratać.”
Tak też czynię. Idę dziarsko, bo różę mam w dłoni,
tu się skłonię, tam przyklęknę. Już drzwi Ani. “Dzwonić”.
Zadzwoniłem, drzwi otwarto – lecz na moją zgubę,
bo wybrankiem mojej Ani jest już jakiś bubek!
Kwiat rzuciłem, idę w długą! Na ślub się nie zbiera,
Ania woli od mych kształtów Larry’ego Laffera!
Wracam więc – i znów gram w Larę. A tymczasem miastem
idzie Ania z misiem w ręku i pieczonym ciastem.
* * *
Cóż, od czasu mistrza Boya, problem, jak się zdaje,
leży w tym, by dwoje na raz grało w multiplayer.
Kategorie: Satyra
Otagowane: Boy-Żeleński, Gry, komputer, Lara Croft, miłość, Satyra, Tomb Raider, wiersze pisane dla pieniędzy
Et in Arcadia ego
czerwiec 9, 2008 · 1 komentarz
Kategorie: Obrażki · Sztuka
Otagowane: Et in Arcadia ego, Guercino, Obrażki, Poussin, Satyra, Sztuka
Dziewczyna z perłą
kwiecień 14, 2008 · 9 komentarzy
Jak widzicie, pozazdrościłem Mona Lisie dwa posty niżej. Rezultat może nie jest najlepszy, ale oryginalny : )

wg. “Dziewczyny z perłą” Jana Vermeera
Kategorie: Obrażki · Sztuka
Otagowane: Dziewczyna z perłą, Girl with a Pearl Earring, Obrażki, pastisz, przeróbka, Satyra, Sztuka, vermeer
Z Kochanowskiego
kwiecień 14, 2008 · 1 komentarz
Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim,
moja droga Urszulo, tym zniknieniem swoim!
Płótna, płowe arrasy, kandelabr, zastawa,
waza z trzeciej dynastii, papużka, agawa,
telewizor, samochód z dodatkami z chromu:
nie masz zabawki, nie masz rozśmiać się nikomu!
Wszystkoś, babo, zabrała: polisy i weksle,
biżuterię, klejnoty, podpis Heike Drechsler,
nawet kolekcję znaczków i dzieła Stendhala:
wszytkiś w domu kąciki pierwej pobiegała!
Nową wieżę mi wzięłaś i stos CD-romów;
teraz wszytko umilkło, szczere pustki w domu!
Nigdy więcej żeniaczki! To skandal, nie miłość!
Jednym małym rozwodem tak wiele ubyło!
Kategorie: Satyra
Otagowane: Kochanowski, miłość, poezja, rozwód, Satyra, Wiersze
Z rejestru strasznych słów
luty 7, 2008 · 3 komentarzy
Poznawać nowe słowa, rozumieć ich treść znaczy tyle, co odkrywać świat i jakoś go ogarniać. Być takim Podróżnikiem – myślę sobie wertując słownik – to znaczy wgryzać się w strukturę świata, myszkować po jego zakamarkach, oglądać pod lupą jego tkanki, jego serce, wątrobę i jelita. To sprawa intymna, a rzeczy intymne wypada robić nieśpiesznie. Poznawanie słów jest jednak intymnością dużo bardziej mozolną; nic dziwnego więc, że męczy bardziej i bardziej domaga się wypoczynku. Cały dzień odkrywania słów nuży w końcu i mnie; i ja więc – zmęczony taką sesją – pędzę do łóżka, idę w pościel, ruszam w pierzynę. Tu można uciec od terroru sylab i represji głosek; tu rzeczywistość (myślę sobie) to nieco mniej straszna trwoga.
Leżę więc w tym łóżku, kleją mi się oczy – ale spać mi jednak dość nieśpiesznie. Strach bowiem się we mnie rodzi i złowrogie pytanie: gdzie ja, na ciesielkę świętego Józefa, właściwie jestem? Jestem ja li tylko w łożu – czy też już w alkowie? A jeśli już w łożu – to na czymja leżę? Czy tapczan to czy sofa, szezlong czy wersalka? Rzucił mnie niedobry los na pryczę, czy luksusu zażywam, leżąc na otomanie? A zważywszy, że twardo mi w pupę – jest li to zabytkowe cassone, bankietka – czy też ordynarna ława? I cóż, chroń mnie święty od słowników, stoi koło mej maty: rejzbret czy serwantka, pulpit czy klękosiad, gerydon czy etażerka?
Goni mnie nawał pytań. Ja jestem, przyznaję, odważny – ale w rozsądnych granicach; uciekam więc i w popłochu zakładam ubranie. A popłoch ten wciąż rośnie – bo cóż ja zakładam? Toga to czy chiton, kontusz czy sukmana? Czymże jestem podszyty: aksamit to, adamaszek, brokat – czy też zwykły tchórz? A jeśli podszyty, to czy haftem jedynie, czy i cną mereżką? A może inaczej rzecz ma się, i miast świeckich strojów, noszę już rokietę, mucet, albę i pektorał? Może już księdzem się stałem i – uchowaj Boże! – nosić będę musiał cingulum, biały pas czystości?
Ta myśl, to już przyczynek do paniki: myślę więc, gdzie uciekać i pod jakim dachem szukać schronienia. Czy dach to mansardowy czy też z naczółkiem; z żelbetu – czy też drewniany? A jeśli drewniany, to jaką ma mieć więźbę i czy będą storczyki, mieczyki, stolce i więzary? I - rzecz to podstawowa – czy dach ma mieć pazdur, czy zwieńczą go śparogi; godzi się go kłaść strzechą, czy też jedynie gontem? I czy będą w nim facjatki, czy będą lukarnie, czy będa mury ogniowe, okapy i kosze? No i wreszcie – pytali już o to Rzymianie – jak długa ma być kalenica i zali ją przeszyć kominem?
Tak mnie otoczyły te słowa, obległy mnie te nazwy. Myślę więc: “Okopię się i najazd ten wytrzymam!”. Ale jak wytrzymać, kiedy nie wiadomo: czy stawiać zamek czy bastion, blokhauz czy kaponierę? I czy mają być baszty, czy donżon, czy barbakan, czy zrobić hurdycję czy machikuł, siać gęsto blanki – czy też robić dansker? Nie sposób powiedzieć; byłem więc bezbronny i w zdań potrzasku. Z lewej kasztel, z prawej portyk, tu wiruje loggia, tam straszy wirydarz. Tu dumb-waiter, tam murłata, a z nikąd ratunku i z nikąd pomocy; wszędzie dźwięki i słowa, ja zaś – sam i bezbronny. I pewnym już było, że los mój przesądzony, a dni policzone; pozostało mi więc zrobić rzecz męską i dumną. Tak też uczyniłem: otoczony przez nazwy, z honorem i wdziękiem zemdlałem.
Obudziłem się o dziwo we własnym łóżku i o własnej piżamie. Strach zniknął niepostrzenie; nigdzie też strojów dziwnych, ani dziwnych budowli. Jasnym się stało: sen to tylko, sen głupi! “Sen mara, dzień wiara” – pomyślałem – “trzeba strach ten nocny zrzucić z siebie, zmyć i zczesać, pozbyć się go, nastawić się w nowe tryby!” Idę więc do łazienki, idę dziarsko, przed lustrem staję i śmieję się do siebie, że tak się omamić dałem. A tchórz w lustrze patrzy na mnie i też się do mnie szczerzy – ale tak inaczej. I wtedy pojmuję, że ustami rusza, i rozumiem już, co chce mi powiedzieć: “Lustro to tylko” – pyta – “czy też aż reflektor? Obok zaś lewaterz – czy tylko dresuar?”
Dedykuję “Słownikowi terminologicznemu sztuk pięknych” Stefana Kozakiewicza.
Kategorie: Proza i publicystyka · Satyra
Otagowane: ciesielka, nauka, omdlenie, proza, publicystyka, Satyra, sen, sesja, strach, słownik, słowo
Obrażki 18
luty 7, 2008 · 1 komentarz
Jak wszyscy widzimy, nakręca się spiala żądań:

Kategorie: Obrażki
Otagowane: mleko, Obrażki, premier, Satyra, Tusk
[Limeryk] Znad Odry murgrabia niedobry
luty 7, 2008 · 1 komentarz
Z nad Odry niedobry murgrabia
na Ody panieństwo nastawał.
Oda myśli, że nierząd
formą pracy z młodzieżą…
W szkole tego się dziś nie omawia.
Kategorie: Satyra
Otagowane: limeryk, nierząd, Odra, poezja, Satyra, szkoła, Wiersze
Obrażki (17)
styczeń 7, 2008 · 5 komentarzy
Z okazji opadów śniegu – puszysty lightmotive :)

Kategorie: Obrażki
Otagowane: drogowcy, Obrażki, Satyra, zima, śnieg

