Jeśli w Budapeszcie chcemy nie tylko przeżyć, ale i zapuścić korzenie – a jako że będziemy po nim wędrować przez co najmniej pół roku, to przydadzą nam się chociażby wypustki – to wypadałoby się nauczyć języka. Zadanie to niełatwe, bo język węgierski nie jest językiem słowiańskim; należy on do grupy ugrofińskiej, a najbliżej mu do fińskiego i estońskiego. Rodzina to jednak daleka i niezbyt zgodna: także Finowie, słysząc węgierski na mieście, przystają z miną zaciekawioną (czy też mówiąc inaczej: z głupio otwartymi ustami). Język madziarów jest bowiem tak inny od pozostałych języków świata, że tytuł niniejszego artykułu należałoby uzupełnić. Dla opornych – czyli wszystkich poza Węgrami.
Na początek rzeczy pierwsze: piwo to sör [szyyr], wino – bor [boor], a Na zdrowie! – Egészségedre [Egesszegedre]. Dzień dobry – to też nam się przyda, choć już mniej niż poprzednie – to, w zależności od pory dnia: Jó reggelt kívánok [Jo reggelt kiwanok] – tak do 10 rano, Jó napot kívánok [Jo napot kiwanok] – przez resztę dnia, oraz Jó estét kívánok [Jo esztet kiwanok] – wieczorem. Jeżeli chcemy życzyć komuś dobrej nocy, powiemy mu Jó éjszakát [Jo ejsokat]; gdy chcemy się grzecznie pożegnać, rzucimy uprzejmie Viszontlátásra [Wisontlataszra]. To jednak wszystko frazy formalne i nieco sztywne. Gdy jesteśmy w gronie przyjaciół, przywitamy się i pożegnamy mówiąc Sziasztok [Sijastok], bądź też, gdy jesteśmy nudni i mamy tylko jednego znajomego, przy użyciu Szia [Sija]. Możemy też, pełni szarmancji i wdzięku, zapytać Hogy vagy? [Hodź wadź], czyli Jak się masz? – bądźmy jednak szczerzy, nie zrozumiemy odpowiedzi.
Nie wolno nam oczywiście zapomnieć o dobrych manierach. Gdy ustąpimy starszej pani miejsca w autobusie, ta powinna powiedzieć nam Köszönöm [Kysynym]. My, w zależności od sytuacji, możemy odpowiedzieć jej Nincs mit [Nincz mit], czyli Nie ma za co, bądź też – jeśli uważamy nasz czyn za heroiczny – Szívesen [Siweszen], czyli Proszę. Podając kasjerce pieniądze w sklepie powiemy Tessék [Teszszik]; Tessék powiemy też, gdy czegoś nie zrozumiemy, przyda nam się więc to bardzo często. Trzecim magicznym słowem jest Bocsánat [Boczanat]; gdyby ktoś z was chciał mnie za coś przeprosić, to właśnie w ten sposób.
Warto też by było Węgrom powiedzieć coś o sobie; niech mówią dobrze lub źle, lecz niech nie przekręcają nazwiska! Jestem Michał to po węgiersku Michał vagyok [Michał wadziok]; jako zaś że studiuję, to wolno mi jeszcze dodać Díak vagyok [Dijak wadziok] (Jestem uczniem/studentem) lub też nawet Erasmus díak vagyok (w swobodnym tłumaczeniu: Imprezuję i zwiedzam za wasze pieniądze). Możemy też się pochwalić krajem ojców: Polska to Lengyelország [Lendzielorsag], Jestem Polakiem to zaś Lengyel vagyok. No i wreszcie coś, co zna każdy Madziar i to często po polsku: Lengyel, magyar – két jó barát, együtt harcol, s issza borát [Lendziel, madziar - ket jo borat, edziyt harcol, sz iszso borat], czyli nasze swojskie: Polak, Węgier, dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki.
By uniknąć konfuzji i nieporozumień – a także niezbyt subtelnych napadów śmiechu – musimy sobie wyjaśnić kilka spraw. Węgrzy na porządku dziennym używają słów w Polsce powszechnie uznanych za nieobyczajne; mam więc przyjemność napisać je teraz bez bycia w konsekwencji chamem. Pipa to po węgiersku tytoń – a tytoń, ważny surowiec i trucizna, ma w Budapeszcie nawet własną ulicę. Z kolei ruha to nic innego jak ubranie lub sukienka, cipö to zaś para butów; na ulicach często widać szyldy Ruhak cipö, czyli Ubrania – obuwie. Gdy się człowiek nad tym głębiej zastonowi, to aż strach pomyśleć co po węgiersku oznaczają słowa takie jak zegarmistrz, kredyty czy korkociąg.
Jeśli jesteśmy ambitni – no a przecież ambicją aż się do nas świeci – to nauczymy się też liczyć po węgiersku. I tak: jeden to egy [edź], dwa to kettő [ketty], trzy – három [harom], cztery – négy [nedź], pięć – öt [yyt], sześć – hat [hot], siedem – hét [het], osiem – nyolc [njolc], dziewięć – kilenc [kilenc], a dziesięć wreszcie to tíz [tiiz]. A dalej już prosto i logicznie: jedenaście – tizenegy [tizenedź], dwanaście – tizenkettő [tizenketty], trzynaście – zgadniecie już sami. Dwadzieścia to húsz [hus], trzydzieści zaś harminc [harminc]; reszty nauczymy się zaś, gdy nam będzie potrzebna. Póki co umiemy już powiedzieć: Husenhárom éves vagyok [Husenharom iwesz wadziok] – Mam dwadzieścia trzy lata, Öt sör [Yyt szyyr] – Pięć piw i Egy csók, könyörgök! [Edź czok, kyńyrgyk] – Błagam, jeden całus!
No i na koniec zdania najbardziej pierwotne. Nem tudom (czytane jak u nas) znaczy tyle co Nie wiem; Bocsánat, nem értem [Boczanat, nem irtem] to tyle co Przepraszam, ale nie rozumiem. Możemy też ratować się przy użyciu Nem beszelek magyarul [Nem beselek modziorul]. Poinformujemy tym Węgra, że Nie mówimy po węgiersku – a nasza masakryczna wymowa tylko to potwierdzi. I gdy tak będziemy temu wszystkiemu zaprzeczać, gdy będziemy to wszystko przekręcać i przeinaczać – to uśmiechajmy się słodko i pewnie: zawsze mamy przecież w zapasie stare i dobre Do you speak English?