[drukowane w CD-Action]
Gdym w Tomb Raider grał beztrosko przyszła do mnie Ania,
by o ślubie mówić, dzieciach i kupnie mieszkania.
Anię lubię – lecz nic więcej! Powiadam więc zaraz:
“Żal mi ciebie, lecz me serce znalazła już Lara!”
Ona w płacz i precz ucieka. Ledwo wyszła z sieni,
to mi jakoś smutno, pusto – i chciałbym się żenić.
Myślę sobie: “Coś niedobrze. Trzeba kupić kwiata,
włos przygładzić, krawat związać i jakoś się zbratać.”
Tak też czynię. Idę dziarsko, bo różę mam w dłoni,
tu się skłonię, tam przyklęknę. Już drzwi Ani. “Dzwonić”.
Zadzwoniłem, drzwi otwarto – lecz na moją zgubę,
bo wybrankiem mojej Ani jest już jakiś bubek!
Kwiat rzuciłem, idę w długą! Na ślub się nie zbiera,
Ania woli od mych kształtów Larry’ego Laffera!
Wracam więc – i znów gram w Larę. A tymczasem miastem
idzie Ania z misiem w ręku i pieczonym ciastem.
* * *
Cóż, od czasu mistrza Boya, problem, jak się zdaje,
leży w tym, by dwoje na raz grało w multiplayer.