Entries tagged as ‘Lara Croft’
Deskorolkarz, co był spod Malborka
złamał nogę. I choć deskorolka
miała patent oraz glejt,
to niestety owy skejt
nic prócz gry nie miał z Tony’ego Hawka.
Fan Kubicy, co z miasta jest Wieleń,
w Carmageddon gra w każdą niedzielę.
A gdy gry już ma dosyć,
to wyrusza na szosy,
więc i dobrze, że jeździ rowerem.
No cokole w górzystej Chorwacji
stoi Lara – wzór cnót oraz gracji.
Szkoły z miast i wsi stu,
prą oglądać jej biust
(oraz kilka pomniejszych atrakcji).
Kategorie: Satyra
Otagowane: biust, chorwacja, deskorolka, Gry, Lara Croft, Limeryki, malbork, Satyra, Wiersze
[część z nich - nie pamietam która - drukowana w CDA]
Gracz namiętny, co mieszka gdzieś w Krośnie,
chce jak Lara być kiedy dorośnie.
Ćwiczyć mięśnie się stara
i już skacze jak Lara,
tylko w biuście ciut cieńszy ma kościec.
Pewien zmarły (za oknem miał Jordan),
do robienia stron użył raz Worda,
za co smaży się w piekle.
Niech pociechą wśród cierpień,
będzie mu, żem go nigdy nie dorwał.
Rzekła w środę mi Choi z Hanoi,
że w sapera się grywać nie boi.
Nie pisała od środy,
mamy więc już dowody,
że nie wszystko ta Choi rozbroi.
Kategorie: Satyra
Otagowane: Gry, Lara Croft, Limeryki, saper, Satyra, wiersze pisane dla pieniędzy, Word
[drukowane w CD-Action]
Gdym w Tomb Raider grał beztrosko przyszła do mnie Ania,
by o ślubie mówić, dzieciach i kupnie mieszkania.
Anię lubię – lecz nic więcej! Powiadam więc zaraz:
“Żal mi ciebie, lecz me serce znalazła już Lara!”
Ona w płacz i precz ucieka. Ledwo wyszła z sieni,
to mi jakoś smutno, pusto – i chciałbym się żenić.
Myślę sobie: “Coś niedobrze. Trzeba kupić kwiata,
włos przygładzić, krawat związać i jakoś się zbratać.”
Tak też czynię. Idę dziarsko, bo różę mam w dłoni,
tu się skłonię, tam przyklęknę. Już drzwi Ani. “Dzwonić”.
Zadzwoniłem, drzwi otwarto – lecz na moją zgubę,
bo wybrankiem mojej Ani jest już jakiś bubek!
Kwiat rzuciłem, idę w długą! Na ślub się nie zbiera,
Ania woli od mych kształtów Larry’ego Laffera!
Wracam więc – i znów gram w Larę. A tymczasem miastem
idzie Ania z misiem w ręku i pieczonym ciastem.
* * *
Cóż, od czasu mistrza Boya, problem, jak się zdaje,
leży w tym, by dwoje na raz grało w multiplayer.
Kategorie: Satyra
Otagowane: Boy-Żeleński, Gry, komputer, Lara Croft, miłość, Satyra, Tomb Raider, wiersze pisane dla pieniędzy