Michał Krotoszyński – strona autorska

Wejście skategoryzowane jako ‘Wiersze’

G. M. Hopkins: “34. Rudzik w słońcu rudzieje, świtezianka świeci…”

lipiec 12, 2009 · 7 komentarzy

Rudzik w słońcu rudzieje, świtezianka świeci;
kamień, gdy w toń rzucony, w studni krągłej dzwoni;
strojna struna nie stroni od śpiewu; zwieszony
dzwon w swój ton imię wieści po szerokim świecie;
każda żywa istota równo żywot plecie:
głosi, że to wśród tkanek tka się byt wrzecionem;
Się – osobno jest; samo krzyczy, że stworzone,
by czynić i w tych czynach zawrzeć kształt swych rzeczy.

Powiem więcej: człek prawy sądzi sprawy mądrze;
dba o łaskę: to ona czyni go łaskawym;
żyje tak w oczach Boga, by Ten mógł w nim dojrzeć
Chrystusa – bo to Chrystus, w tysiącach pejzaży,
ukryty w cudzych ciałach, pośród nie swych spojrzeń,
wciąż objawia się Ojcu w rysach ludzkich twarzy.

- – - – -

G. M. HOPKINS – 34. AS KINGFISHERS CATCH FIRE, DRAGONFLIES DRAW FLAME

As kingfishers catch fire, dragonflies dráw fláme;
As tumbled over rim in roundy wells
Stones ring; like each tucked string tells, each hung bell’s
Bow swung finds tongue to fling out broad its name;
Each mortal thing does one thing and the same:
Deals out that being indoors each one dwells;
Selves – goes itself; myself it speaks and spells,
Crying Whát I do is me: for that I came.

Í say móre: the just man justices;
Kéeps gráce: thát keeps all his goings graces;
Acts in God’s eye what in God’s eye he is -
Chríst – for Christ plays in ten thousand places,
Lovely in limbs, and lovely in eyes not his
To the Father through the features of men’s faces.

Kategorie: Wiersze
Otagowane: , , , , , , ,

Komu w drogę

czerwiec 25, 2009 · 4 komentarzy

Nie umiem w miasto wrosnąć. Kto raz się rozwłóczył,
plącze się po ulicach jak bluszcz po kominie,
niepewny czy mu bliżej jest do ptasich kluczy

czy drzewa, co się ślizga po skórze wybruczyn,
bo je na nazbyt twardej posadzono glinie.
Takim iść po chodniku, to nie dość się włóczyć,

na pół mieć szlak pod sobą – na pół go porzucić.
Stąd noszą swoje mapy jak skarby jedyne
i chowają je w biurka zamknięte na kluczyk.

Ja także kryję w szafie rozchodzone buty
i atlas, który chętnie się zawsze rozwinie;
może czas jest, by znowu w polany się wwłóczyć

i nie szukać strumieni w rynsztokach popłuczyn,
lecz samemu spać w sadach, które pachną winem
i gubić się na szlakach, i mylić, i kluczyć.

Póki co jeszcze tramwaj przez miasto mnie tłucze,
lecz już w każdym trawniku widzę połoninę;
trzeba iść mi i w świecie do cna się wywłóczyć,
w świecie, w którym bram nie ma – choć pełno jest kluczy.

[XI 2005]

* * *

Troszkę to stare, troszkę to już było – ale jednocześnie to villanella to dobry sposób,  by zaakcentować początek wakacji. Gubmy się w lasach, włóczmy po polach! Do zobaczenia na szlaku:)

Kategorie: Wiersze
Otagowane: , , , ,

A. A. Milne: “Pałac Króla”

luty 13, 2009 · 3 komentarzy

PAŁAC KRÓLA

Trwa zmiana warty w Pałacu Króla -
przed Pałac z Krzysiem przyszła dziś Ula.
Z jednym ze straży pójdzie do ślubu.
“Życie żołnierza pełne jest trudów,”
mówi Ula.

Trwa zmiana warty w Pałacu Króla -
przed Pałac z Krzysiem przyszła dziś Ula.
W budce wartownik pierś swą wyprężał.
“Dba o skarpetki im jeden sierżant,”
mówi Ula.

Trwa zmiana warty w Pałacu Króla -
przed Pałac z Krzysiem przyszła dziś Ula.
Szukałem Króla, lecz się nie zjawił.
“Niech Bóg i tak mu pobłogosławi,”
mówi Ula.

Trwa zmiana warty w Pałacu Króla -
przed Pałac z Krzysiem przyszła dziś Ula.
Wielkie przyjęcia ma Król w komnatach.
“Nie byłabym Nim za skarby świata,”
mówi Ula.

Trwa zmiana warty w Pałacu Króla -
przed pałac z Krzysiem przyszła dziś Ula.
Głowa wyjrzała, ale nie Pana.
“Czas mu zajmują a-sygnowania,”
mówi Ula.

Trwa zmiana warty w Pałacu Króla -
przed pałac z Krzysiem przyszła dziś Ula.
“Czy Król wie wszystko o moich sprawach?”.
“Tak, lecz herbatkę czas już nastawiać”
mówi Ula.

- – - – - -

BUCKINGHAM PALACE

They’re changing guard at Buckingham Palace -
Christopher Robin went down with Alice.
Alice is marrying one of the guard.
“A soldier’s life is terrible hard,”
Says Alice.

They’re changing guard at Buckingham Palace -
Christopher Robin went down with Alice.
We saw a guard in a sentry-box.
“One of the sergeants looks after their socks,”
Says Alice.

They’re changing guard at Buckingham Palace -
Christopher Robin went down with Alice.
We looked for the King, but he never came.
“Well, God take care of him, all the same,”
Says Alice.

They’re changing guard at Buckingham Palace -
Christopher Robin went down with Alice.
They’ve great big parties inside the grounds.
“I wouldn’t be King for a hundred pounds,”
Says Alice.

They’re changing guard at Buckingham Palace -
Christopher Robin went down with Alice.
A face looked out, but it wasn’t the King’s.
“He’s much too busy a-signing things,”
Says Alice.

They’re changing guard at Buckingham Palace -
Christopher Robin went down with Alice.
“Do you think the King knows all about me?”
“Sure to, dear, but it’s time for tea,”
Says Alice.

Kategorie: Wiersze
Otagowane: , , , , , , , ,

Teologia. Kuratela

listopad 21, 2008 · 1 komentarz

Pan Bóg patrzy na łąkę. Pod kopułą z trawy
są mrowiska i kopce; drobne Wieże Babel,
drapacze ziół i turzyc..

……………………………….Na ich ciepłych ścianach
kłębią się mniejsze z nacji. Też mają zadania,
plany, myśli i cele. Tyle samo rojeń,
takie same ambicje, sukcesy, podboje,
krótkotrwałe imperia. Podobny szał czułków,
dreszcz odnóży i miłość, choć w innym gatunku,
oraz strach. Smutek cichy, że nic ponad ciało,
że tak krótko i drobno. Ta rozpacz, ta żałość,
ten wyrzut, że prócz świata nie ma nic na świecie.

Bóg uśmiecha się skrycie – i chowa za mleczem.

[III 2006]

Kategorie: Wiersze
Otagowane: , , , , , , ,

T. Randolph: “Na utratę małego palca”

listopad 2, 2008 · Dodaj komentarz

Dziewięć cyfr zna algebra, ani jednej więcej,
a więc wciąż mam garść pełną palcy w każdej ręce.
Nieszczęście, co mi ciebie odjęło z lewicy
równym zeru się zdaje, gdy na palcach liczyć.
Lecz oto, co ci powiem, moja cząstko z ciała:
nie po to byłaś dana, abyś cudze brała
czy by wytykać winy; lecz twój nagły koniec
po to tylko się zdarzył, aby w twoim zgonie
innym członkom pokazać, co się z nimi stanie:
dłoń, ręka, noga, udo – od śmierci o palec.
Rytm dawałaś mym wersom; jeśli więc go zmylam
w twoim braku, jak mnieman, jest tego przyczyna.
Strata palca (dla żartu ja o tym nie plotę)
sprawia, że wers się robi za krótki o stopę.
Żegnaj więc, drogi palcu: żałością jest wielką
tracić cię, boś ty był mi moją prawą ręką.

- – - – -

THOMAS RANDOLPH – UPON THE LOSS OF HIS LITTLE FINGER

Arithmetic nine digits, and no more,
Admits of; then I still have all my store.
For what mischance hath ta’en from my left hand,
It seems did only for a cipher stand.
But this I’ll say for thee, departed joint,
Thou wert not given to steal, nor pick, nor point
At any disgrace; but thou didst go
Untimely to thy death only to show
The other members what they once must do;
Hand, arm, leg, thigh, and all must follow too.
Oft didst thou scan my verse, where, if I miss
Henceforth, I will impute the cause to this.
A finger’s loss (I speak it not in sport)
Will make a verse a foot too short.
Farewell, dear finger: much I grieve to see
How soon mischance hath made a hand of thee.

Kategorie: Wiersze
Otagowane: , , , , , , ,

Przeplatanka

październik 28, 2008 · 2 komentarzy

“On odejdzie”, powiadasz. “Już go przy niej nie ma,
tak jak nigdy nie było”. Widzimy oboje,
jak tłumaczy rozsądnie, tkając siatkę pojęć
zwyczajowo przyjętych. Rozpoznaję schemat,
szukam więc nowych wątków: wizyta premiera,
ewenement, nowinka. Wiem jednak: to koniec,
premier co roku w mieście, i to ustalone,
i to jest powtarzalne. Kolejny raz temat

dotkliwie się ponawia; każdy drobny szczegół
ma “było” oraz “będzie”. Tysiące szufladek,
bardzo równych i gładkich. Krew krąży w obiegu,
księżyc rośnie i niknie; szczęściem krzywa zdarzeń
się powiela nieśpiesznie. Każdy z płatków śniegu
pojedynczym widzimy i różnym zarazem.

Kategorie: Wiersze
Otagowane: , , ,

Trup w szafie

czerwiec 9, 2008 · 7 komentarzy

Kategorie: Wiersze
Otagowane: , , , , , , , , , , ,

Ksiądz Józef grzebie księdza Jana

styczeń 7, 2008 · Dodaj komentarz

Jako, że trwa heca wokół Świątyni Opatrzności – wiersz okolicznościowy.

KSIĄDZ JÓZEF GRZEBIE KSIĘDZA JANA

Śpieszmy się kochać ludzi. Pisałeś; wciąż jeszcze
możesz nam się odpłacić. To jest czysty układ:
my ci grób marmurowy, oleje i sukna,
a ty wnikaj w pomniki. Te trwalsze niż wiersze;
niech z tej śmierci dla przyszłych będzie jak najwięcej
ołtarzy, święc i świątyń. Niech prochy w mur wkrzepną,
pnij się, księże, w witraże, wejdź w kompanię świętą!
To przyciągnie sponsorów: tu trzeba się starać,
bo nigdy nie wiadomo, mówiąc o ofiarach,
czy pierwsza jest ostatnią, czy ostatnia pierwszą.

[II 2006]

Kategorie: Wiersze
Otagowane: , , , , ,

Hel, grobla, widok na Gdynię

listopad 3, 2007 · Dodaj komentarz

Przede mną dwie ciemności: ruchoma czerń wody
i chmur lity kapitel. Pomiędzy, jak zorza
rozciąga się nić miasta: cienka żyłka światła,
rysa cywilizacji; pół drżąca, pół jasna.
Kontur rzeczy czytelnych – a dokoła chaos;
niewielka splątka życia. Ja – na większą skalę.


Kategorie: Wiersze

Nietakt

sierpień 29, 2007 · 1 komentarz

W takich właśnie momentach (jestem nad jeziorem,
cienie są równomiernie, wiatr prosto z zachodu),
mógłbym – myślę – uwierzyć w ułożenie światów,
w ich dobre wychowanie i poczucie smaku.

Dobroć takich wieczorów, opiekuńczość wrażeń,
delikatność doświadczeń – to wszystko mnie myli
i ufam: w plan w stworzeniu i w znaczenie chwili.

I mam jeszcze ten moment słodkiej niewinności,
dziecięcego przejęcia; wkrótce sarnie ścierwo,
gnijące pod modrzewiem, chwilę tę naświetli
nie pasującym nigdzie błyskiem asymetrii.


Kategorie: Wiersze