Michał Krotoszyński – strona autorska

Wejście skategoryzowane jako ‘Do usłyszenia’

Gee, be my sweet honey bee

luty 17, 2009 · 5 komentarzy

BARRY LUIS POLISAR – ALL I WANT IS YOU

If I was a flower growing wild and free
All I’d want is you to be my sweet honey bee.
And if I was a tree growing tall and greeen
All I’d want is you to shade me and be my leaves

If I was a flower growing wild and free
All I’d want is you to be my sweet honey bee.
And if I was a tree growing tall and greeen
All I’d want is you to shade me and be my leaves

All I want is you, will you be my bride
Take me by the hand and stand by my side
All I want is you, will you stay with me?
Hold me in your arms and sway me like the sea.

If you were a river in the mountains tall,
The rumble of your water would be my call.
If you were the winter, I know I’d be the snow
Just as long as you were with me, when the cold winds blow.

All I want is you, will you be my bride
Take me by the hand and stand by my side
All I want is you, will you stay with me?
Hold me in your arms and sway me like the sea.

If you were a wink, I’d be a nod
If you were a seed, well I’d be a pod.
If you were the floor, I’d wanna be the rug
And if you were a kiss, I know I’d be a hug

All I want is you, will you be my bride
Take me by the hand and stand by my side
All I want is you, will you stay with me?
Hold me in your arms and sway me like the sea.

If you were the wood, I’d be the fire.
If you were the love, I’d be the desire.
If you were a castle, I’d be your moat,
And if you were an ocean, I’d learn to float.

All I want is you, will you be my bride
Take me by the hand and stand by my side
All I want is you, will you stay with me?
Hold me in your arms and sway me like the sea.

Kategorie: Do usłyszenia
Otagowane: , , , , , , , ,

Post Regiment: “Czarzły”

styczeń 19, 2009 · 2 komentarzy

Rok 1986 – rok wybuchu elektrowni w Czernobylu i moich urodzin – niósł ze sobą jeszcze jedno ważkie wydarzenie. W Warszawie uformował się wówczas Post Regiment, który dla polskiej sceny punkowej początku lat dziewięćdziesiątych był tym, czym silnik diesla dla samochodów: nadał nowe tempo i przyśpieszył rozwój. Sama kapela zaczynała od muzyki dość melodyjnej i spokojnej; dopiero po przyjściu Niki – jednego z najlepszych żeńskich wokali rodzimego rocka – Post Regiment nabrał tego charakterystycznego, hardcorowego pazura. To właśnie z tego czasu pochodzi płyta “Post Regiment” i piosenka “Czarzły”; po niej zespół nagrał jeszcze dwie płyty, by w 2001 roku zawiesić zadziałność. Do dziś jednak załoga spotyka się od czasu do czasu na jam-session; nadal więc mam nadzieję na choć jeden energiczny koncert.

Kategorie: Do usłyszenia
Otagowane: , , , , , , ,

Rage Against The Machine: “Sleep now in the fire”

listopad 29, 2008 · 2 komentarzy

26 stycznia 2000 roku Rage Against The Machine zagrało powyższą piosenkę w dość niecodziennym miejscu: przed drzwiami Nowojorskiej Giełdy, w samym centrum Wall Street. Koncert był jednocześnie próbą nakręcenia teledysku – reżyserem zaś był Michael Moore, reżyser znany z “Zabaw z bronią” i “Fahrenheit 9/11″. Dyrekcja Wall Street, bojąc się że alterglobalistyczna grupa wtargnie do środka, zabarykadowała giełdę przed muzykami; oni sami zaś zostali prędko zatrzymani przez policję i ochronę budynku. Co pozostało to ten teledysk – przyjemny przykład dobrego starego buntu.

* * *

Oczywiście, zawsze jest jakieś ale i drugie dno: teledysk był przebojem w MTV, został nawet nominowany do MTV Video Music Awards, gdzie przegrał tylko z Limp Bizkit. Nie ostał się więc nam bunt w pełni czysty: jeśli jednak odrzucimy tą późniejszą otoczkę, to całe to zamieszanie jest ciągle przyjemnie punkowe:)

Kategorie: Do usłyszenia · Do zobaczenia
Otagowane: , , , , , ,

Sing us a song, piano man

listopad 15, 2008 · 3 komentarzy

BILLY JOEL – PIANO MAN

It’s nine o’clock on a Saturday
The regular crowd shuffles in
There’s an old man sitting next to me
Making love to his tonic and gin

He says, “Son can you play me a memory
I’m not really sure how it goes
But it’s sad and it’s sweet
And I knew it complete
When I wore a younger man’s clothes”

Sing us a song you’re the piano man
Sing us a song tonight
Well we’re all in the mood for a melody
And you’ve got us feeling alright

Now John at the bar is a friend of mine
He gets me my drinks for free
And he’s quick with a joke or to light up your smoke
But there’s someplace that he’d rather be

He says, “Bill, I believe this is killing me”
As a smile ran away from his face
“Well, I’m sure that I could be a movie star
If I could get out of this place”

Now Paul is a real estate novelist
Who never had time for a wife
And he’s talking with Davy, who’s still in the Navy
And probably will be for life

And the waitress is practicing politics
As the businessmen slowly get stoned
Yes they’re sharing a drink they call loneliness
But it’s better than drinking alone

Sing us a song you’re the piano man
Sing us a song tonight
Well we’re all in the mood for a melody
And you’ve got us feeling alright

It’s a pretty good crowd for a Saturday
And the manager gives me a smile
‘Cause he knows that it’s me they’ve been coming to see
To forget about life for a while

And the piano sounds like a carnival
And the microphone smells like a beer
And they sit at the bar and put bread in my jar
And say “Man what are you doing here?”

Sing us a song you’re the piano man
Sing us a song tonight
Well we’re all in the mood for a melody
And you’ve got us feeling alright

Kategorie: Do usłyszenia
Otagowane: , , , , ,

Nohavica, czyli co to ukulele

listopad 3, 2008 · 8 komentarzy

Jak już wspominałem: mieszkam z Czechem. Adam – bo tak ma imię sympatyczny kolega z Brna – prócz przyjemnego obejścia, poczucia humoru i kilku innych sympatycznych przymiotów, ma też jeszcze jedną niezaprzeczalną zaletę. Na jego dysku znajduje się bowiem kompletny Jaromir Nohavica, cały w teledyskach i kopiach zapasowych. I ja właśnie w tej sprawie.

Nohavica od zawsze mieszka na Ostravie; Ostrava zaś to region czeski, ale o silnych polskich wpływach. Dlatego też poetanie tylko mówi po polsku, ale też z czasem po polsku śpiewa. Przykładem piosenka “Milionerzy”, przełożona genialnie przez Renatę Putzlacher. Piosenka mnie osobiści urzeka: raz że gdybym nie wiedział, że to Nohavica, to bym w życiu nie poznał obcokrajowca; dwa, że trudno jest doprawdy o bardziej genialny tekst.

Miłego słuchania :)

Kategorie: Do usłyszenia
Otagowane: , , , , , ,

Manu Chao we Wrocławu

lipiec 16, 2008 · 6 komentarzy

Krótka informacja: byłem wczoraj we Wrocławiu na Manu Chao. Byłem – choć w sumie powinienem nie być, bo przecież, powiedzmy sobie szczerze: praktyki, prawo jazdy i skręcona kostka. Ale z drugiej strony: to był Manu Chao, najbardziej taneczny z rewolucjonistów i najbardziej skoczny z powstańców. To był Manu, na którego koncert obiecałem sobie jechac już dawno – odmówić, to byłaby zdrada.

Odnośnie konceru dwie refleksje. Pierwsza to ta, że Manu Chao musiał czuć się conajmniej dziwnie koncertując w kraju popierającym to, czemu przeciwstawiają się jego własne teksty. Dał zresztą temu wyraz: “Don’t sell your soul to Bush, Poland” – tak powiedział Manu, a cały koncert wiwatował. I myślę, że wtedy Manu poczuł, że trochę jest u siebie: w każdym kraju bowiem są ludzie, którzy myślą inaczej, niż by to sobie rządzący wymarzyli.

Druga refleksja jest już mniej poważna: Manu miał dobry kontakt z publiką, mówił do niej, ona zaś – a ja z nią – klaskała i odpowiadała. Kłopot w tym, że mało kto z nas wiedział co Manu do nas mówi i o czym do nas śpiewa: przy polskiej znajomości hiszpańskiego mógł nam wyśpiewać swój PIN do bankomatu – a my byśmy i tak nie zauważyli. Mógł podać nam przepis na szaszłyk, mógł śpiewać Biblię od tyłu albo skład proszku do prania – i było to nam wszystko jedno, bo ruch i muzyka robiły swoje.

Sam koncert zaś? Bardzo żywiołowy i latynoski, z dozą liryzmu. Mimo skręconej kostki zabrnąłem pod scenę – poskakałem, pokrzyczałem i wybawiłem się świetnie. Dziś zaś słucham już pół dnia Manu i mi się nudzi. Wam też więc radzę: poniżej filmiki ze wczoraj, które już ktoś dzielnie zamieścił na Tubie. Oglądajcie, póki ich nie skasują – Radio Bemba, Radio Bemba!

“Clandestino”

“Minha Galera”

“Mala Vida”

“Mr. Bobby”

Manu Chao, pożeganie

Kategorie: Do usłyszenia
Otagowane: , , , , ,

O co chodzi w wakacje

czerwiec 27, 2008 · 1 komentarz

Byłbym zapomniał: mamy wakacje. To znaczy, mamy jak mamy; ja osobiście w lipcu mam praktyki, mój odpoczynek więc właściwie się kończy. Inni jednak wakacje mają – i definiują je rozmaicie. Zdaniem Komisarza Błyska wakacje to czas odpoczynku, słońca i zabawy; portal NaszeMiasto ostrzega jednak, że koniec szkoły to nie koniec problemów. W podobnym tonie wypowiada się CHIP: magazyn widzi w wakacjach czas idealny, ale dla cyberprzestępców. W tym towarzystwie uspokajająco brzmi głos Radia Maryja; wakacje – zdaniem polskojęzycznej rozgłośni – to pomysł Boga, a to rozsądna Istota.

W takim gąszczu definicji łatwo się zagubić; ode mnie więc piosenka, która przypomni o co biega :)

 Farben Lehre – Piosenka leniwych słoni

Kategorie: Do usłyszenia
Otagowane: , , , , ,