Ciemno, chłodno, grudniowo

To bardzo ciemny wieczór. Pijmy jego zdrowie.
Niewiele jest wieczorów, gdy świat drzesz palcami,
gdy kark łamiesz zapałkom, szron zdrapujesz z powiek,
a szkło mielisz, mniesz w ustach – i tniesz je wargami.

Mrok smak ma gorzki, cierpki – lecz i ty go spijaj!
Z ciebie bierze początek, z twoich cyst i porów,
z włosów, puchu, zapachu i aort wypływa,
z uśmiechów (ironicznych?) i gry. Czy pozorów?

Czego chcę? Chcę niewiele. Bądź jak ja nie umiem:
spal mnie – lub przeciwnie, bądź mi tylko chłodem.
Jak psa mnie od drzwi odgoń! Nawet pies zrozumie,
lub kochaj mnie; lecz kurwa kochaj mnie jak człowiek!

* * *

Nie jestem sprawiedliwy. Powiadają ludzie,
że prawdy trzeba szukać w meandrach półtonów.
Już nie wiem, co zimniejsze: czy dokoła – grudzień,
czy kroki twoje ścichłe na zaspach z betonu.

[XII 2004]

- – - – -

[ Wiersz, jak widać, ma już stulecia i właściwie nie czuję już nawet bym to ja go napisał - choć rzecz jasna napisałem - ale wrzucam z sentymentu :) ]

Advertisement

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Connecting to %s