Rudzik w słońcu rudzieje, świtezianka świeci;
kamień, gdy w toń rzucony, w studni krągłej dzwoni;
strojna struna nie stroni od śpiewu; zwieszony
dzwon w swój ton imię wieści po szerokim świecie;
każda żywa istota równo żywot plecie:
głosi, że to wśród tkanek tka się byt wrzecionem;
Się – osobno jest; samo krzyczy, że stworzone,
by czynić i w tych czynach zawrzeć kształt swych rzeczy.
Powiem więcej: człek prawy sądzi sprawy mądrze;
dba o łaskę: to ona czyni go łaskawym;
żyje tak w oczach Boga, by Ten mógł w nim dojrzeć
Chrystusa – bo to Chrystus, w tysiącach pejzaży,
ukryty w cudzych ciałach, pośród nie swych spojrzeń,
wciąż objawia się Ojcu w rysach ludzkich twarzy.
- – - – -
G. M. HOPKINS – 34. AS KINGFISHERS CATCH FIRE, DRAGONFLIES DRAW FLAME
As kingfishers catch fire, dragonflies dráw fláme;
As tumbled over rim in roundy wells
Stones ring; like each tucked string tells, each hung bell’s
Bow swung finds tongue to fling out broad its name;
Each mortal thing does one thing and the same:
Deals out that being indoors each one dwells;
Selves – goes itself; myself it speaks and spells,
Crying Whát I do is me: for that I came.
Í say móre: the just man justices;
Kéeps gráce: thát keeps all his goings graces;
Acts in God’s eye what in God’s eye he is -
Chríst – for Christ plays in ten thousand places,
Lovely in limbs, and lovely in eyes not his
To the Father through the features of men’s faces.
6 odpowiedzi jak dotąd ↓
Aga // sierpień 13, 2009 @ 5:52 pm
Ty to jednak zdolny jesteś, oj zdolny;)
Jak na moje laickie oko to to dobre jest;p
brzenek // sierpień 16, 2009 @ 6:46 pm
Przeszukałem pana stronę, ale nie mogę znaleźć jednego wiersza. Pamiętam, że był kiedyś opublikowany w którymś z Action Magów, ale nie pamiętam w którym dokładnie. Był chyba 3 lub 4 wersowy. W wierszu znajdowały się poniższe zdania np. “więcej cudze pole z własnej woli orać” , “być może w życiu naszym chodzi także o to, by dawać z siebie innym ile co kto zdoła”. Chciałem spytać czy pamięta pan tytuł wiersza i czy jest gdzieś opublikowany w internecie. Byłbym bardzo wdzięczny gdyby przesłał mi go pan na adres e-mail, ponieważ wiersz bardzo mi się podobał. Pozdrawiam ;]
Michał Krotoszyński // sierpień 17, 2009 @ 1:46 pm
Aga: Dzięki, domyślam się że słowo “laickie” zostało użyte w pochlebniejszym znaczeniu:)
brzenek: Wiersz wysłałem na maila:)
brzenek // sierpień 17, 2009 @ 4:09 pm
Bardzo dziękuje i pozdrawiam jeszcze raz ;)
bandolero // sierpień 18, 2009 @ 4:16 pm
Podzielam zdanie użytkownika Aga, że obcujemy na tej stronie z bardzo uzdolnionym translatorsko i poetycko młodym człowiekiem. Kolejny raz podziwiam pięknie zachowany rygoryzm formalny przekładu, a co do merytorycznego, to miałbym jednak jedną uwagę. Zdaje się, że “dragonflie” to nie jest świtezianka, ale ważka, a wbrew pozorom nie jest to szczegół nieistotny. Co prawda świtezianka należy również do rzędu ważek, ale do odrębnego podrzędu równoskrzydłych. Chodzi o to, że świtezianka wygląda CAŁKIEM INACZEJ niż ważka- jest koloru modrego i składa skrzydła do tyłu w czasie postoju. Ważka ma skrzydła zawsze rozprostowane i zupełnie inaczej porusza się w powietrzu. Poza tem świtezianki spotkasz wyłącznie latające nisko nad wodą, a ważki przeciwnie- często w miejscach suchych. Reasumując- mówiąc “ważka” mamy przed oczyma zupełnie co innego, niż mówiąc “świtezianka”. Ale nie chodzi mi tu jedynie o obraz. Daj baczenie, Młody Poeto, że aby dobrze tłumaczyć, koniecznie potrzebna jest umiejętność odczytywania kodu kulturowego. A tutaj mamy również z takowym do czynienia! Wszak “świtezianka” wywołuje u polskiego odbiorcy cały łańcuch skojarzeń- od nimfy wodnej po balladę Wieszcza. Ptaszka się już nie czepiam, choć wydaje mi się, że “kingfisher” to zimorodek, ale w tym wypadku licentia poetica może być uprawniona. Pozdrav.
ola // wrzesień 4, 2009 @ 9:39 am
a ten to na ostrych dragach jedzie…