Michał Krotoszyński – strona autorska

Wpisy od lipiec 2009

G. M. Hopkins: “34. Rudzik w słońcu rudzieje, świtezianka świeci…”

lipiec 12, 2009 · 6 komentarzy

Rudzik w słońcu rudzieje, świtezianka świeci;
kamień, gdy w toń rzucony, w studni krągłej dzwoni;
strojna struna nie stroni od śpiewu; zwieszony
dzwon w swój ton imię wieści po szerokim świecie;
każda żywa istota równo żywot plecie:
głosi, że to wśród tkanek tka się byt wrzecionem;
Się – osobno jest; samo krzyczy, że stworzone,
by czynić i w tych czynach zawrzeć kształt swych rzeczy.

Powiem więcej: człek prawy sądzi sprawy mądrze;
dba o łaskę: to ona czyni go łaskawym;
żyje tak w oczach Boga, by Ten mógł w nim dojrzeć
Chrystusa – bo to Chrystus, w tysiącach pejzaży,
ukryty w cudzych ciałach, pośród nie swych spojrzeń,
wciąż objawia się Ojcu w rysach ludzkich twarzy.

- – - – -

G. M. HOPKINS – 34. AS KINGFISHERS CATCH FIRE, DRAGONFLIES DRAW FLAME

As kingfishers catch fire, dragonflies dráw fláme;
As tumbled over rim in roundy wells
Stones ring; like each tucked string tells, each hung bell’s
Bow swung finds tongue to fling out broad its name;
Each mortal thing does one thing and the same:
Deals out that being indoors each one dwells;
Selves – goes itself; myself it speaks and spells,
Crying Whát I do is me: for that I came.

Í say móre: the just man justices;
Kéeps gráce: thát keeps all his goings graces;
Acts in God’s eye what in God’s eye he is -
Chríst – for Christ plays in ten thousand places,
Lovely in limbs, and lovely in eyes not his
To the Father through the features of men’s faces.

Kategorie: Wiersze
Otagowane: , , , , , , ,

Burza mózgów

lipiec 8, 2009 · 8 komentarzy

Smart Peoplw

Tytuł: Smart people
Rok produkcji:
2008

Reżyseria:
Noam Murro

Scenariusz:
Mark Poirier
Występują:
Dennis Quaid,  Sarah Jessica Parker, Thomas Haden Church, Ellen Page,
Ashton Holmes
Produkcja:
USA

Czas trwania:
95 minut

Lista rzeczy, których szczęścia nie dają, jest w filmach stosunkowo obszerna. Samotni tyrani i zgorzkniali bogacze to stali bohaterowie wielkiego ekranu; ich nieszczęście jest już jednak nieco wytarte i wyeksploatowane, prześwietlone od nadmiernej ekspozycja. W tej sytacji “Smart people” to film nowy i świeży: tym razem to inteligencja nie gwarantuje niczego dobrego. Bohaterowie filmu, rodzina Wetherhold, to bowiem ludzie bystrzy, błyskotliwi – ale i emocjonanie upośledzeni.

Lawrence Wetherhold (Dennis Quaid) to starzejący się profesor literatury, który stawia losowi czoła z godnością właściwą dla swojego wieku i sytuacji: jest zgorzkniały, kłótliwy i nieprzychylny studentom. Ciągle nie pozbierał się po śmierci żony i w szafach trzyma jej ubrania. Sfrustrowany i nieprzystępny traci kontakt ze swoim żyjącym już osobno synem (Ashton Holmes); choć uczy literatury nie ma nawet bladego pojęcia, że pisuje on wiersze. Jego córka Vanessa (Ellen Page), zafascynowana ojcec i tęskniąca za matką, powoli zmienia się w siedemnastoletniego androida; nie pozwala sobie na żadne z młodzieńczych szaleństw, zamiast tego pierze, sprząta, uczy się i gotuje. Ojciec i córka tworzą rodzinę tyleż dysfunkcyjną, co i hermetyczną: przekonani o swojej wyjątkowości, nie dopuszczają do siebie nikogo z zewnątrz. W tej sytuacji dwójka intruzów – adoptowany brat Lawrence’a (Thomas Haden Church) i lekarka zanteresowana profesorem (Sarah Jessica Parker) – będzie miała niełatwe zadanie: jak rozmontować tę chorą, ale zgraną parę i złożyć ich nowo, zdrowiej i radośniej.

Im dłużej ogląda się film, tym bardziej zastanawia pułapka, w jakiej znaleźli się ojciec z córką. Jak tak bystrzy i zabawni ludzie moga być tak zamknięci i nieszczęśliwi? Dlaczego żyją tak bardzo obok siebie? Wreszcie: skoro łączy ich tak mało, to czy kiedykolwiek jeszcze będą za sobą? Na te pytania odpowiedział już sobie syn Lawrence’a: mieszka teraz w akademiku, spotyka się z dziewczyną i nie ma najmniejszej ochoty na kontakt z rodziną. Taką samą odpowiedź daje powoli Vanessa: jej życie, jak mówi, zacznie się dopiero na studiach. To nauczka, że nie można dać się porwać tempu życia: trzeba zawsze mieć czas na telefon do rodziny i pogawędkę z kasjerką w cukierni. Mieć tylko jedną osobę, to mieć za mało: trzeba być zawsze otwartym na ludzi i interesować się ich życiem.

Jest i drugie przesłanie, nieco bardziej poboczne. Jak uczy film, młodzi konserwatyści, tacy jak Vanessa, tylko z wierzchu przypominają stado pozbawionych życia, moralnych do bólu androidów. Pod tą republikańską skorupą kryją się bowiem normalne, naturalne, niemoralne popędy i jak każde tłumione pragnienie – kuszą w sumie najbardziej. Pod tym kątem przychylniej się patrzy na naszych niepokalanie poczętych świętych prawicy: ich religijność i prawość to tylko noszona z przezywczajenia czy hipokryzji maska – pod nią są ludźmi, sympatycznie słabymi i upadłymi jak my wszyscy.

Gdyby film ten podsumować, to dla mnie jest on przede wszystkim opowieścią o tym jak relatywne są w życiu wartości. Niejedno imię ma bowiem inteligencja: co raz częściej myślę, że przejawia się ona nie w zasobie słownictwa i rozwiązanych krzyżówka ale w sposobie nawiążywania relacji z otoczeniem. Dlatego mottem tego filmu jest dla mnie kwestia wypowiadana w barze przez przeciętną i przeciętnie pijaną dziewczynę. Gdy Vanessa zapyta ją: “Jak to jest być głupim?”, ta ma dla niej zaskakująco celną odpowiedź. “Być głupim” – powiada – “to co dzień w czasie obiadu siedzieć samemu przy stole.”

Kategorie: Do zobaczenia
Otagowane: , , , , , , ,