PAŁAC KRÓLA
Trwa zmiana warty w Pałacu Króla -
przed Pałac z Krzysiem przyszła dziś Ula.
Z jednym ze straży pójdzie do ślubu.
“Życie żołnierza pełne jest trudów,”
mówi Ula.
Trwa zmiana warty w Pałacu Króla -
przed Pałac z Krzysiem przyszła dziś Ula.
W budce wartownik pierś swą wyprężał.
“Dba o skarpetki im jeden sierżant,”
mówi Ula.
Trwa zmiana warty w Pałacu Króla -
przed Pałac z Krzysiem przyszła dziś Ula.
Szukałem Króla, lecz się nie zjawił.
“Niech Bóg i tak mu pobłogosławi,”
mówi Ula.
Trwa zmiana warty w Pałacu Króla -
przed Pałac z Krzysiem przyszła dziś Ula.
Wielkie przyjęcia ma Król w komnatach.
“Nie byłabym Nim za skarby świata,”
mówi Ula.
Trwa zmiana warty w Pałacu Króla -
przed pałac z Krzysiem przyszła dziś Ula.
Głowa wyjrzała, ale nie Pana.
“Czas mu zajmują a-sygnowania,”
mówi Ula.
Trwa zmiana warty w Pałacu Króla -
przed pałac z Krzysiem przyszła dziś Ula.
“Czy Król wie wszystko o moich sprawach?”.
“Tak, lecz herbatkę czas już nastawiać”
mówi Ula.
- – - – - -
BUCKINGHAM PALACE
They’re changing guard at Buckingham Palace -
Christopher Robin went down with Alice.
Alice is marrying one of the guard.
“A soldier’s life is terrible hard,”
Says Alice.
They’re changing guard at Buckingham Palace -
Christopher Robin went down with Alice.
We saw a guard in a sentry-box.
“One of the sergeants looks after their socks,”
Says Alice.
They’re changing guard at Buckingham Palace -
Christopher Robin went down with Alice.
We looked for the King, but he never came.
“Well, God take care of him, all the same,”
Says Alice.
They’re changing guard at Buckingham Palace -
Christopher Robin went down with Alice.
They’ve great big parties inside the grounds.
“I wouldn’t be King for a hundred pounds,”
Says Alice.
They’re changing guard at Buckingham Palace -
Christopher Robin went down with Alice.
A face looked out, but it wasn’t the King’s.
“He’s much too busy a-signing things,”
Says Alice.
They’re changing guard at Buckingham Palace -
Christopher Robin went down with Alice.
“Do you think the King knows all about me?”
“Sure to, dear, but it’s time for tea,”
Says Alice.
3 odpowiedzi jak dotąd ↓
Monia // luty 14, 2009 @ 3:17 pm
Michu, Michu,
Zdolnyś :) Tłumacz i pisz wiersze, bo to Ci wychodzi super! Ja też siedzę w tłumaczeniach. Walczę ze szwedzkimi krzaczkami z różnym powodzeniem. Ja im szeleszczę po polsku, one bulgocą po kosmicku! Może jakąś firmę w przyszłości założymy? “M&M? Przetłumaczymy nawet dialekt Twojej teściowej!” To co? Kiedy zaczynamy?
Michał Krotoszyński // luty 22, 2009 @ 1:00 pm
No ja bardzo chętnie:) Z angielskim sobie radzę, chcę zacząć sobie radzić z czeskim; Ty coraz lepiej z Hiszpanami – będziemy zajmować się ekspansją terytorialną:)
bandolero // marzec 20, 2009 @ 12:54 pm
Bardzo ładnie. W ogóle dobrze tłumaczysz, potrafisz przekazać niemal idealnie treść dyskursywną oryginału, a jednocześnie dbasz o rygoryzm formalny. Nie jesteś przy tym dogmatyczny i potrafisz brawurowo zamienić Alicję na Ulę, co świadczy o tym, że masz słuch poetycki- wszak polska Ula dźwiękowo bardziej przypomina angielską Alice, niż Alicja. Brakuje mi jednak tego czułego „dear” w ostatniej zwrotce. Dlaczego z niego zrezygnowałeś? Tak czy inaczej, wykazujesz wielki talent translatorski i muszę szczerze przyznać, że autentycznie Cię podziwiam. Uważam sztukę przekładu poezji za najtrudniejszą rzecz na świecie, która czasem nawet Największym Poetom nie wychodzi. W swoim czasie dość mocno zawiodłem się na Edwardzie Stachurze i jego przekładach Jorge Luisa Borgesa. Ze zgrozą odkryłem, że ulubiona przez Wielkiego Argentyńczyka forma sonetu została przez Stachurę zmasakrowana i nie posiada nawet rymów! Oto próbka wiersza „Everness”:
Borges—
Sólo una cosa no hay. Es el olvido.
Dios, que salva el metal, salva la escoria
y cifra en Su profética memoria
las lunas que serán y las que han sido.
Ya todo está. Los miles de reflejos
que entre los dos crepúsculos del día
tu rostro fue dejando en los espejos
y los que irá dejando todavía.
Stachura—
Jednej tylko rzeczy nie ma. To zapomnienie.
Bóg, który ocala metal, ocala i żużel
i w swojej proroczej pamięci sumuje
księżyce przyszłe jako też księżyce zeszłe.
Wszystko już jest. Tysięczne odblaski,
które pomiędzy dnia jasnościami dwiema
twoja twarz w zwierciadłach pozostawia
i te, które będzie pozostawiać jeszcze.
Taki zabieg uważam za niedopuszczalny, pamiętając o tym, jak bardzo Borges był przywiązany do tradycji europejskiej i jak wiele z niej czerpał (o pisarzach hispanoamerykańskich mawiał: „wszyscy jesteśmy dziećmi Cervantesa”). Wielu postępowych twórców czyniło z tego powodu zarzuty Borgesowi, twierdząc, że jest on zaślepionym i konserwatywnym czcicielem europejskiej cywilizacji, która „zbankrutowała” (sic!). Tak twierdził niejaki Gombrowicz, autor, któremu z pewnością nie można odmówić parcia na postęp. Czy Stachura celowo zrezygnował z precyzyjnej formy sonetu, przyłączając się w ten sposób do chóru postępowców? Tego nie wiem. Wiem natomiast, ze kongenialnie tłumaczył niektóre wiersze Borgesa, posiadające charakter piosenek ludowych. Wszakże i tu zaliczał monstrualne wpadki, takie jak w „Milondze o dwóch braciach”. Otóż Sted „zjadł” tutaj jedną zwrotkę, tę mianowicie:
Sin demora y sin apuro
lo fue tendiendo en la vía
para que el tren lo pisara.
El tren lo dejó sin cara,
que es lo que el mayor quería.
Nie ma jej w przekładzie Stachury, z niewiadomych przyczyn. Aż boję się pomyśleć, że miało to jakiś związek z jego obsesjami samobójczymi. Zwrotkę tę tak się tłumaczy dosłownie (proszę mi wybaczyć nieudolność warsztatową, ale nie jestem poetą):
Bez zwłoki i bez pośpiechu
rozciągnął go na torach
po to, by pociąg go zmiażdżył.
Parowóz pozbawił go twarzy
I o to starszemu chodziło.
Kończę tedy i przepraszam za skandalicznie długi post, ale akurat dziś srodze mi się nudzi. Mam nadzieję, że ujrzę tu jeszcze więcej Twoich przekładów, które zawsze czytam z wielką przyjemnością. Pozdrowiszcze- Bandolero.