[drukowane w CD-Action]
Gdym w Tomb Raider grał beztrosko przyszła do mnie Ania,
by o ślubie mówić, dzieciach i kupnie mieszkania.
Anię lubię – lecz nic więcej! Powiadam więc zaraz:
“Żal mi ciebie, lecz me serce znalazła już Lara!”
Ona w płacz i precz ucieka. Ledwo wyszła z sieni,
to mi jakoś smutno, pusto – i chciałbym się żenić.
Myślę sobie: “Coś niedobrze. Trzeba kupić kwiata,
włos przygładzić, krawat związać i jakoś się zbratać.”
Tak też czynię. Idę dziarsko, bo różę mam w dłoni,
tu się skłonię, tam przyklęknę. Już drzwi Ani. “Dzwonić”.
Zadzwoniłem, drzwi otwarto – lecz na moją zgubę,
bo wybrankiem mojej Ani jest już jakiś bubek!
Kwiat rzuciłem, idę w długą! Na ślub się nie zbiera,
Ania woli od mych kształtów Larry’ego Laffera!
Wracam więc – i znów gram w Larę. A tymczasem miastem
idzie Ania z misiem w ręku i pieczonym ciastem.
* * *
Cóż, od czasu mistrza Boya, problem, jak się zdaje,
leży w tym, by dwoje na raz grało w multiplayer.
5 odpowiedzi jak dotąd ↓
Mag // październik 26, 2008 @ 8:46 am
Sprawnie i zgrabnie, a puenta wisienką na czubku tortu jest, jak ma być :D Bardzo widzimisię!
Michał Krotoszyński // październik 26, 2008 @ 12:48 pm
Dzięki Mag:)
Laura // październik 26, 2008 @ 9:08 pm
Jaka Ania, jaka Lara? Laura mam na imie :P
Lubie ten wierszyk :)
Monia // październik 31, 2008 @ 4:36 pm
:))) super Michu, takiego Cię lubim!
Michał Krotoszyński // listopad 2, 2008 @ 1:34 am
Laurek: No tak mi się wymskło :)
Monika: Dzięki, dzięki (zdjęcia, zdjęcia!) ;)