Michał Krotoszyński – strona autorska

Obrażki 19

czerwiec 10, 2008 · 3 komentarzy

Mamy wieści z Klagenfurtu. Ponoć ktoś z naszej kadry jest:

Tak sobie głupio żartuję ;) I tak awansujemy! :)

Kategorie: Obrażki
Otagowane: , , ,

Obywatelstwo, czyli jak się wypisać

czerwiec 10, 2008 · 21 komentarzy

Ten wpis będzie miał dwóch wartych siebie bohaterów. Pierwszym jest były już na szczęście wiceminister edukacji, koryfeusz polskiego kreacjonizmu, obrońca uciśnionych redemptorystów i bajkopisarz w osobie jednej – czyli Mirosław Orzechowski. Mirosław Orzechowski, o czym głośno informują media, zaapelował do prezydenta Kaczyńskiego o odebranie Lukasowi Podolskiemu i Miroslavowi Klose obywatelstwa polskiego, głosząc wszem i wobec, że prawo polskie zakazuje posiadania dwóch obywatelstw. Drugim bohaterem jest zaś Wojciech Cejrowski, znany w całym kraju podróżnik, publicysta i bosy wojownik na froncie antyhomoseksualnych krucjat. Cejrowski z kolei, w wywiadzie dla Dziennika, zapowiedział zrzeczenie się polskiego obywatelstwa i przeprowadzkę do nieskażonego Unią Europejską Ekwadoru, gdzie (jak powiadają) trawy są zieleńsze, hacjendy obszerniejsze a pederaści bardziej zastraszeni.

Obie inicjatywy niosą w sobie oczywiście silny ładunek emocjonalny, my jednak przyjrzymy im się z prawnego punktu widzenia. Odpowiemy bowiem sobie na pytania: czy możliwe jest odebranie komukolwiek polskiego obywatelstwa (1), czy możliwe jest zrzeczenie się tegoż (2) i – jeśli takie możliwości istnieją – to jak wygląda procedura dokonania takiego wynarodowienia (3).

Zajmijmy się wpierw apelem Mirosława Orzechowskiego. Odezwa ta – prócz tego że dowodzi emocjonalnego popaprania działacza LPRu – jest także świadectwem zastraszającej jak na byłego ministra prawnej ignorancji. Jak bowiem czytamy w Konstytucji RP:

Art. 34. ust. 2. Obywatel polski nie może utracić obywatelstwa polskiego, chyba że sam się go zrzeknie.

Widzimy więc wyraźnie: Konstytucja zakazuje odbierania obywatelstwa komukolwiek i to w jakichkolwiek okolicznościach. Skąd więc u prawicowego radykała myśl, że prawo nie zezwala na posiadania podwójnego obywatelstwa? Zapewne z nadinterpretacji ustawy o obywatelstwie polskim. W ustawie tej czytamy bowiem:

Art. 2. Obywatel polski w myśl prawa polskiego nie może być równocześnie uznawany za obywatela innego państwa.

Czy przepis ten – sformułowany, przyznajmy, dość niefortunnie – oznacza zakaz posiadania podwójnego obywatelstwa? Oczywiście nie. W myśl takiej interpretacji obywatel Polski traciłby polski paszport w momencie uzyskania obywatelstwa innego kraju, a takie odczytanie tego przepisu byłoby oczywiście sprzeczne z cytowanym już artykułem Konstytucji. Przepis ten – jak wyjaśnił Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 28 grudnia 1994 roku – “nie oznacza zakazu posiadania dwóch obywatelstw, lecz jedynie to, iż obywatel polski w myśl prawa polskiego nie może być równocześnie uznawany za obywatela innego państwa.” Przepis ten nie znaczy więc nic więcej ponad to, że ktoś, kto (tak jak Podolski czy Klose) posiada obywatelstwo polskie, będzie zawsze traktowany przez polskie prawo jak obywatel naszego kraju – nie będą się go więc tyczył na przykład ograniczenia w sprzedaży ziemi dotyczące obcokrajowców.

Inaczej rzecz się ma z dziennikarzem Cejrowskim. Cejrowski obywatelstwa chce się zrzec i ma do tego prawo: zapewnia mu je znów wspomniany artykuł Konstytucji. Dokładniejsze informacje co do dokonania narodowej apostazji znajdziemy w art. 13-17 ustawy o obywatelstwie polskim i rozporządzeniu Prezydenta RP dotyczącego tegoż tematu. Dziennikarz Cejrowski, by zrzec się polskiego obywatelstwa musi posiadać lub mieć przyobiecane obywatelstwo Ekwadoru; zaświadczenie o nim dołącza do wniosku składanego staroście lub (jeśli Cejrowski mieszka już w swej ekwadorskiej hacjendzie) konsulowi RP. Ograniczenie takie służy ochronie jednostki: wychodzi się bowiem ze słusznego założenia, że posiadanie jakiegokolwiek obywatelstwa lepsze jest od statusu bezpaństwowca. Przeciwko naszemu bosemu publicyście nie może się też toczyć postępowanie sądowe: gdy takie się toczy zrzeczenie się obywatelstwa nie jest możliwe – mógłby to bowiem być sposób na wymiganie się od kary. Wniosek o zrzeczenie się obywatelstwa wraz z potrzebnymi dokumentami starosta przekazuje wraz ze swoją opinią wojewodzie, ten zaś – za pośrednictwem ministra właściwego do spraw wewnętrznych – Prezydentowi. Na biurku Prezydenta ląduje też wniosek złożony konsulowi. To Prezydent podejmuje ostateczną decyzję: od jego decyzji nie ma odwołania, Wojciech Cejrowski winien więc uważać, by nie podpaść Pierwszemu. Odmowa wyrażenia zgody powinna być jednak spowodowana ważnymi przesłankami; wyrażenie zgody powoduje zaś automatycznie utratę obywatelstwa polskiego (ma więc, jak to się mówi mądrze, charakter konstytutywny). Jeśli do takiej sytuacji dojdzie, konsul lub starosta wręczający wnioskodawcy zgodę na zrzeczenie się zobowiązany jest zabrać mu dowód, paszport czy też inne polskie dowody tożsamości.

Widzimy więc: sprawa jest możliwa do przeprowadzenia, acz wymaga samozapracia. Tego jednak, jak sądzę, panu Cejrowskiemu nie brakuje – może też, wierzę szczerze, liczyć na wsparcie rodaków. Ja też od siebie dołożę cegiełkę: mogę dopomóc w wypełnieniu wniosków i ponieść walizkę. Jakby zabrał ministra Orzechowskiego – to nawet na bosaka.

Kategorie: Prawo
Otagowane: , , , , , , ,