Wiersz do przeczytania TUTAJ.
Mirka Szychowiak – która, czym zawsze się chwalę, publikowała kiedyś także w Periodyku – ma już na swoim koncie debiutancki tomik i licznych czytelników, zwłaszcza w internetowym kręgach. Wiersz “Dżudżudżudżu” (link powyżej) ulubiłem sobie szczególnie; co mnie tu zachwyca, to język i tempo przekazu. Wiersz nie jest może pośpieszny, ale czuć w nim ciągły ruch, zmiany tempa, wicie się i kotłowanie; słowa kręcą się po kartce jak stado ruszaków. Zachwyca mnie też język, pozbawiony wzniosłości, przyziemny i codzienny – ale nie zwyczajny. Dzięki niemu przekaz jest autentyczny, nie widać też – tak częstej u innych autorów – pracy nad estetyką wiersza; tu swoiste piękno powstaje mimochodem i jest odmiennego rodzaju. Tu, pomiędzy “Póki nie/ odkurwi się hotel nowy świat od strychu po piwnicę.” a “z uwagi na gwałt zbiorowy, w którym przypadła mi/ rola ofiary”, mamy jak na dłoni całe bogactwo słownictwa, całą rozmaitość językową, tak charakterystyczną dla autorki. Tak jak gleba jest pełna interesujących stworzeń, tak język Mirki Szychowiak bogaty jest w zdania ciekawe i cieszące oko.
1 odpowiedź jak dotąd ↓
Mag // marzec 17, 2008 @ 10:04 am
Bardzo lubię ten wiersz Mirki. Dżudżudżu :)