Ryszard Kapuściński: “Heban”
styczeń 6, 2008
HEBAN (Ryszard Kapuściński, 1998)
“Ten kontynent jest za duży żeby go opisać. To istny ocean, osobna planeta, różnorodny, przebogaty kosmos. Tylko w wielkim uproszczeniu, dla wygody, mówimy - Afryka. W rzeczywistości, poza nazwą geograficzną, Afryka nie istnieje.” - tak Ryszard Kapuściński rozpoczyna “Heban”. “Heban”, czyli niezwykły kolaż afrykańskich krajobrazów, kultur, mitów i opowieści, zbiór punktów widzenia i pojedynczych obrazów. To książka złożona z drobnych anegdot i podstawowych uwag, pasujących jednak do tej przestrzeni, w której nie idee rewolucjonizują życie - tu zmienia się ono za pomocą czegoś tak banalnego jak plastikowy kanister. W Afryce bowiem rzeczy podstawowe - cień, woda, miska ryżu - decydują o życiu lub śmierci; to książka o tej niezwykłej biedzie, o wojnach toczonych o żywność i leki i o tym jak wiele ma Europa - i jak trudno jej się tym podzielić. Jednocześnie jednak - zdaje się mówić Kapuściński - krzywda, jaką biały człowiek wyrządził czarnej Afryce czyni go za ten kontynent odpowiedzialnym; tylko ktoś kto tej biedy nie widział, może o niej myśleć obojętnie. Tak trzeba patrzeć na “Heban”: to nie opowieść geopolityczna czy historyczna, a książka o nędzy drugiego człowieka. Trzeba ją więc czytać z wielką pokorą i świadomością własnego szczęścia; zrozumieć coś - to już jakiś początek.
styczeń 7, 2008 @ 4:26 pm
Kto by pomyślał - Heban leży u mnie na półce, wygrałem go w jakimś konkursie :) Ale nie ruszłyłem póki co :) Teraz zaś chyba uszczknę, bo mnie namówiłeś :)