Michał Krotoszyński - strona autorska

Entries from styczeń 2008

Ksiądz Józef grzebie księdza Jana

styczeń 7, 2008 · Brak komentarzy

Jako, że trwa heca wokół Świątyni Opatrzności - wiersz okolicznościowy.

KSIĄDZ JÓZEF GRZEBIE KSIĘDZA JANA

Śpieszmy się kochać ludzi. Pisałeś; wciąż jeszcze
możesz nam się odpłacić. To jest czysty układ:
my ci grób marmurowy, oleje i sukna,
a ty wnikaj w pomniki. Te trwalsze niż wiersze;
niech z tej śmierci dla przyszłych będzie jak najwięcej
ołtarzy, święc i świątyń. Niech prochy w mur wkrzepną,
pnij się, księże, w witraże, wejdź w kompanię świętą!
To przyciągnie sponsorów: tu trzeba się starać,
bo nigdy nie wiadomo, mówiąc o ofiarach,
czy pierwsza jest ostatnią, czy ostatnia pierwszą.

[II 2006]

Kategorie: Wiersze
Tagged: , , , , ,

Obrażki (17)

styczeń 7, 2008 · Liczba komentarzy: 5

Z okazji opadów śniegu - puszysty lightmotive :)

Kategorie: Obrażki
Tagged: , , , ,

Caravaggio, czyli szukamy człowieka

styczeń 6, 2008 · 1 komentarz

Nie ukrywam - ostatnio fascynują mnie martwi mężczyzni. A właściwie jeden z nich; to patrząc na jego sztukę dostaję drżenia powiek, szybszego serca bicia i myśli rozpędzenia. Tym samcem, tym mężczyzną, tym szermierzem pędzla jest Caravaggio - czołowy malarz włoskiego baroku. Utalentowany artysta, frustrat i morderca; awangarda sztuki, buntownik i depresja gangstera.

Za co lubimy Caravaggia? Po pierwsze lubimy go dlatego, że był twórcą na swoje czasy awangardowym, który szedł pod prąd i wbrew swym mecenasom. To był czasy konrreformacji i sztuka miała utrwalać wizerunek katolicyzmu zwycięzkiego, królewskiego, miała unikać tego co świeckie, nagie i bezecne. Tymczasem malarz z uporem malował ludzi biednych i prostych; mało tego, także świętego Mateusza przedstawił w pierwszej wersji swego obrazu jako człowieka prostego i niepiśmiennego. To nie podobało się, przed tym Caravaggia przestrzegano i z tego powodu miał kłopoty. Caravaggio też, zaznaczmy, nie starał się zaspokajać tanich gustów publiki: unikał aniołów, trąb, chórów - większość rzeczy się odbywa w psychice przedstawionych postaci.

Po drugie lubimy go dlatego, że szuka w postaciach tego, co ludzkie - przykładem wspomniany św. Mateusz, Madonna Loretańska, Chrystus na obrazie Ecce Homo (o tym za chwilę), czy też nagi, sześcioletni Jezus na Madonna dei Palafranieri. Maluje z natury, maluje modelów: pozują mu ludzie prości, ludzie ulicy. To im nadaje cechy boskie, nie pozbawiając ich jednak cech ludzkich: na ten przykład na obrazie Caravaggia Bachus będzie miał brudne paznokcie. W Zaśnięciu Maryi do postaci Maryi pozuje mu jego kochanka i prostytutka, wielokrotnie też przedstawia on na obrazach swoich przyjaciół. Z natury maluje nawet Wskrzeszenie Łazarza - nakazując ponoć (tak pisze Mancini) trzymać w pozie z obrazu rozkładającego się trupa. Za to możemy go nie lubić - podobać nam się za to może fakt, że często wplata samego siebie w obrazy, ukazując się pod postacią to Bachusa, to Dawida, to Goliata, to jednego ze strażników aresztujących Chrystusa.

Po trzecie lubimy go, bo był dobrym malarzem. Jako jeden z pierwszych - nie wiem czy nie pierwszy - stosował abstrakcyjne czarne tło, z którego wydobywał ważne elementy, postacie i figury. Stosował więc umiejętny światłocień. Nie bał się też zaburzać symetrii kompozycji - a mimo to jego obrazy są zrównoważone.

No i po czwarte lubimy go bo był barwną postacią. Niby malował obrazy religijne - a malował na nich prostytutki. Na “Nawróceniu św. Pawła” zobaczymy koński zad, wypięty nie w stronę widza - a w stronę obrazu swego konkurenta, który w kościele Santa Maria del Popolo wisiał właśnie w tym kierunku. Awanturował się, wymyślał paszkwile, był aresztowany - a nawet obłożony karą śmierci za zabicie człowieka w bójce. Dobry materiał na western, gorszy na współlokatora :)

.

No i na koniec mój ulubiony ostatnio obraz: “Ecce Homo” Caravaggia. Co mi się podoba? Podoba mi się sposób przedstawienia Chrystusa. To oczywiście nadal Jezus - widzimy koronę cierniową i męczeńską palmę- ale to Jezus bardzo ludzki. Spójrzcie na ruch mężczyzny z tyłu, ruch którym zdejmuje szatę z Chrystusa, którym to ruchem Chrystusa rozbiera. Dla mnie to jest ruch zmysłowy: gdyby zamiast nagiego Chrystusa stała tam naga kobieta to nie było by w obrazie nic niezbornego. To jest jak “rozbieranie do snu”. Do tego ciało Chrystusa jest narysowane naturalistycznie, nie idealizuje się go: przez to jest cielesne i zmysłowe. To nadaje Chrystusowi seksualność, czyni go bardziej człowiekiem niż Bogiem; gdyby posunąc się dalej można by powiedzieć, że na obrazie jest Jezus - ale nie ma Boga. Może dlatego tak naturalny wydaje się ruch mężczyzny z prawej, który wskazuje Chrystusa, jakby chciał powiedzieć: “Oto człowiek” (Ecce Homo).

Kategorie: Sztuka
Tagged: , , , , ,

Ryszard Kapuściński: “Heban”

styczeń 6, 2008 · 1 komentarz

HEBAN (Ryszard Kapuściński, 1998)

“Ten kontynent jest za duży żeby go opisać. To istny ocean, osobna planeta, różnorodny, przebogaty kosmos. Tylko w wielkim uproszczeniu, dla wygody, mówimy - Afryka. W rzeczywistości, poza nazwą geograficzną, Afryka nie istnieje.” - tak Ryszard Kapuściński rozpoczyna “Heban”. “Heban”, czyli niezwykły kolaż afrykańskich krajobrazów, kultur, mitów i opowieści, zbiór punktów widzenia i pojedynczych obrazów. To książka złożona z drobnych anegdot i podstawowych uwag, pasujących jednak do tej przestrzeni, w której nie idee rewolucjonizują życie - tu zmienia się ono za pomocą czegoś tak banalnego jak plastikowy kanister. W Afryce bowiem rzeczy podstawowe - cień, woda, miska ryżu - decydują o życiu lub śmierci; to książka o tej niezwykłej biedzie, o wojnach toczonych o żywność i leki i o tym jak wiele ma Europa - i jak trudno jej się tym podzielić. Jednocześnie jednak - zdaje się mówić Kapuściński - krzywda, jaką biały człowiek wyrządził czarnej Afryce czyni go za ten kontynent odpowiedzialnym; tylko ktoś kto tej biedy nie widział, może o niej myśleć obojętnie. Tak trzeba patrzeć na “Heban”: to nie opowieść geopolityczna czy historyczna, a książka o nędzy drugiego człowieka. Trzeba ją więc czytać z wielką pokorą i świadomością własnego szczęścia; zrozumieć coś - to już jakiś początek.

Kategorie: Do przeczytania
Tagged: , , , ,