Mró: “Wariatkowo”

wrzesień 24, 2007

Tekst do przeczytania TUTAJ 

Nasycony tekstem poczułem się dopiero po jego drugim czytaniu. Dopiero wtedy trochę ochłonąłem, co nie oznacza, że mniej mi się podoba. To jest - albo jest niemal - taki przykład współczesnej literatury obozowej: jest człowiek zlagrowany, jest to opisywane przez Borowskiego zezwierzęcenie i jest język, język obozowy, to pójscie w baleron, to palulu, te wszystkie zwroty, które tak świetnie przekazują zamkniętość takich miejsc i takich społeczności. Dla mnie ten tekst, to jest - na mniejszą oczywiście skalę, z zachowaniem proporcji - takie współczesne świadectwo jakiejś niewyobrażalnej hekatomby i cierpienia, którego tylko wycinek autorka ten ukazuje - zupełnie jak w opowiadaniach Borowskiego. To opis czegoś, czym fascynacja wydaje mi się jakoś niezdrowa, ale co człowiek ma jednocześnie obowiązek poznać. I ma oczywiście rację autorka: świadomość, że inny los człowiekowi przypadł, powinna mu dać motywację do działania: bo skoro oszczędzono mu losu straconych (jak tej pani po pięćdziesiące, jak Parówy), to ma jakiś moralny obowiązek działania, jakiś dług do spłacenia wobec nich. To wszystko, sobie myślę, jest w tym tekście. Dla mnie to jest rzecz, którą Action Mag - mój macierzysty magazyn internetowy - ma prawo się chwalić; to jest właśnie to, co mamy w AM najlepsze.


Napisz odpowiedź