MIASTO I PSY (Mario Vargas Llosa, 1962, tyt. oryg. La ciudad y los perros, tłum. Kazimierz Piekarec)

Książka o smutnym triumfie testosteronu. W szkole wojskowej imienia Leoncia Prado - najbardziej prestiżowej kuźni prawdziwych mężczyzn w Peru - tylko z pozoru panuje porządek i dyscyplina. Szkoła ta, to już nawet nie więzienie, choć wychowankom doskwiera brak swobody; to raczej pole wojny o przetrwanie, miejsce ewolucyjnego boju. Rzeczywistą regułą jest tu triumf silniejszego nad słabszym; w tym zunifikowanym świecie jedyny realny podział to podział na oprawców i ofiary. Świadectwem takich stosunków są cztery przeplatające się wzajemnie opowieści kadetów; trzy z nich (Poety, Boi i Jaguara) są w gruncie rzeczy podobne do siebie, czwarta jednak jest już znacząco odmienna. To - urwana nie bez przyczyny - historia Ricardo Arany, niedostosowanego nadwrażliwca, który jest popychadłem nie tylko tu, w Leoncia Prado, ale i wszędzie indziej. Linia podziału na poniżanych i poniżających biegnie bowiem nie tylko przez Szkołę Kadetów, ale i przez Peru, a może i przez całą Amerykę Łacińską. Po jednej stronie są ofiary: bezbronne zwierzęta, zdradzane i upokarzane kobiety, traktowane przedmiotowo dzieci i osoby słabe, takie jak Arana. Po drugiej stronie triumfuje zaś męska siła i witalność, która ma jednak i ciemną stronę: towarzyszy jej brutalność, bezwzględność i - podświadoma czasem - pogarda dla wszystkiego, co wątłe. Uwodzić, walczyć i zwyciężać: to przepustka do sukcesu, cel - a i nie do końca uświadomiony, bo i niemoralny ideał. Tacy bowiem, silni i bezwzględni, południowoamerykańscy machos, otaczani są kultem: jednocześnie jednak jest to cześć nieetyczna, bo oparta na zwierzęcych przesłankach. Ten kult - nęcący, bo pierwotny i bliski naszej naturze - należy jednak odrzucić. Człowieczeństwo zobowiązuje; jak pisał Josif Brodski: “Wśród wyznawców każdej wiary/ są mordercy i ofiary -/ twe milczenie wskaże teraz/ kogo wspierasz.”


Napisz odpowiedź